poniedziałek, 28 września 2015

Dałam susa poza strefę komfortu. Uwaga - pełna foto relacja!


Wiosna i lato minęły jak szalone. Pokonały mnie. To było jak jazda na rollercoasterze. Powrót do pracy. Popołudniami maksimum czasu dla rodziny. Wspólne piękne wakacje. Codzienne wyjścia na plażę, do parku, na rower, na place zabaw, wyjazdy nad jezioro, na grilla. Kołomyja

Dom zarósł brudem, blog pokrył się kurzem. Nie wiem, czy ktoś tu w ogóle jeszcze zagląda. Ja nie :)

O dziwo czekałam już na jesień. Przyszła.  A razem z nią chwila wyciszenia. Nasza codzienna rutyna spacerowo-rozrywkowa zwolniła bieg. 

Mogłam więc zrealizować swoje postanowienie. Przełamać wewnętrzny opór, wyjść poza strefę komfortu i podjąć jakieś  rozwijające wyzwanie. Długo nie mogłam zdecydować się co to miałoby właściwie być. Kurs malarstwa i rysunku? Kolejny język? Może nauka kreatywnego kroju i szycia? Home staging? Pomysłów miałam tysiąc.