czwartek, 30 kwietnia 2015

Bóg, Honor, Ojczyzna...


Tego o mnie nie wiecie...


Jakoś tak dzisiaj przemyślenia z grubej rury :) Nie wiem dlaczego tak mi się zebrało. To do mnie niepodobne! Może to majowe święto mnie tak nastroiło? Może zbliżające się wybory? Ale chyba najbardziej nasze domowe rozmowy "na wypadek wojny".

Często wydaje nam się, że reprezentujemy jakieś poglądy. Ale dopiero życie te nasze wyobrażenia weryfikuje. Jak mówią "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono".

Ja zawsze myślałam, że jestem z tych "Bóg, Honor, Ojczyzna". No bo jak inaczej? Tak zostałam wychowana!
– Kto ty jesteś?
   – Polak mały.
– Jaki znak twój?
   – Orzeł biały.
– Gdzie ty mieszkasz?
   – Między swemi.
– W jakim kraju?
   – W polskiej ziemi.
– Czem ta ziemia?
   – Mą ojczyzną.
– Czem zdobyta?
   – Krwią i blizną.
– Czy ją kochasz?
   – Kocham szczerze.
– A w co wierzysz?
   – W Polskę wierzę.
– Coś ty dla niej?
   – Wdzięczne dziecię.
– Coś jej winien?
   – Oddać życie

Katechizm polskiego dziecka - Władysław Bełza


Wszyscy to znamy.
(Ale czy będą to znały moje dzieci? Czy ktoś w ogóle jeszcze tego uczy, jeśli nie sam rodzic?)

 Bo gdyby była wojna?

Wydawało mi się, że to oczywiste co należy zrobić. Okazuje się jednak, że ja i mój mąż mamy na ten temat zupełnie różne poglądy. Dlaczego? Czy to różnica tych 8 lat między nami? Czy ma znaczenie, że on wychowywał się jeszcze w innych czasach? Czy to jednak siła wartości wyniesionych z domu? A może to różnice między pierwiastkiem żeńskim i męskim?

W d*pie Honor i Ojczyzna!

Więc co zrobiłabym ja? Oczywiście, zgarnęłabym całą rodzinę i wio za granicę! Im dalej, tym lepiej. Bez odrobiny żalu. W dupie Honor i Ojczyzna! Czym ma być ta Ojczyzna dla mnie? Umownie ustalonymi granicami? Kreską na mapie? Czy bandą matołów kotłujących się w sejmie i senacie dumnie reprezentujących kraj i naród? Język? Zwyczaje? No sorry! To dlatego mam poświęcać bezpieczeństwo rodziny? Swoje życie? Dla mnie to śmiechu warte. Moja Ojczyzna jest tam gdzie jest moja Rodzina. Rodzice, dzieci, dziadkowie. To jest moja przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. Całą resztę mam w tyle.

On

Jednak dla mojego męża tak nie jest. On chciałby bronić swojej Ojczyzny. Jest dla niego ważna. I widzę, że jest rozdarty, gdy go pytam co by zrobił. Dla niego najbardziej logiczne jest to, by w obliczu zagrożenia kraju brać broń i iść walczyć. Nie napiszę Wam dlaczego, bo tego nie rozumiem. Myślę, że i honor ma tu swoje znaczenie. On byłby w stanie poświęcić swoje bezpieczeństwo dla Honoru i Ojczyzny. Dla mnie to abstrakcja.


Myślę jednak, że takie poglądy są już coraz rzadsze. A może tylko tak mi się wydaje? Może tylko ja tak widzę świat z mojej niehonorowej perspektywy? 

Wstyd

Trochę mi przykro. I trochę mi wstyd, że honor ogranicza się dla mnie do honorowego postawienia flaszki po przegranym zakładzie. Moje życie ogranicza się do zapewnienia szczęścia mi i mojej rodzinie. Że nie jestem w stanie poświęcić naszej wygody, uśmiechu, beztroskiej codzienności dla wyższych (tylko czy na pewno wyższych?) choć być może abstrakcyjnych idei. Żałuję, że czas pięknych ideałów przemija i, że ja nie jestem ostatnią na barykadach, dumną ich obrończynią.

A jednak, jeśli On poszedłby walczyć, nie wiem czy bym mu wybaczyła.

Liczę jednak na to, że życie nie będzie weryfikowało moich dzisiejszych poglądów. Chciałabym za 20 lat siedzieć w ciepłym domu i z pobłażliwym uśmiechem wracać do tego tekstu.

Agnieszka

20 komentarzy:

  1. Też bym uciekała! Od razu, bez chwili zwątpienia.
    Nie wstydzę się tego, bo nie czuję przywiązania z ojczyzną. Mam jednak nadzieję, że nie dojdzie do wojny i nie będziemy musieli uciekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przede wszystkim mam taką nadzieję!

      Usuń
  2. Naturalnym jest że pojmowanie kwestii ojczyzny w czasach pokoju zmienia się, pokolenia które pamiętają wojny, walkę z komuną mogą mieć wpojone inne pojmowanie ojczyzny niż będą miały nasze dzieci żyjąc w świecie pokoju ( przynajmniej w Europie) otwartych granic itp. mówienia wszędzie ze jesteśmy Europejczykami. Nie nam oceniać które podejście jest słuszne, historia zazwyczaj weryfikuje tego typu sprawy po setkach lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że tak jest. Wiem, że nie ja jedna mam takie odczucia. A jednak, jakoś łyso :)

      Usuń
    2. Jaka komuna? Ruskiego syfu w Polsce nie było, bo Polska trafiła do bogatego Zachodu. Za dużo tego by było! Polska to nie żadna walka, tylko zamożność i budowanie potęgi.

      Usuń
  3. U nas dokładnie to samo - ja uciekam z dzieciakami jak najdalej, mąż (rocznik `84) walczy. Uważam się za patriotkę, ale w obliczu wojny będę dbała przede wszystkim o bezpieczeństwo moich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że macierzyństwo wiele zmienia. Pewnie gdybym nie miała dzieci to sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej! Ale przecież nasi mężowie też mają dzieci... i nie rozumiem, że nie chcą ich chronić, być przy nich. Tylko "szabelka" ich wzywa...

      Usuń
  4. Tak naprawdę ciężko z góry przewidzieć, jak człowiek się zachowa w takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Może sama siebie bym zadziwiła :) Tego się nie wie! Ale, jak już pisałam, mam nadzieję, że nigdy się tego o sobie nie dowiem.

      Usuń
  5. Ehh trudny temat. Dla mnie też najważniejsi sa moi najbliżsi i gdybym miałam możliwość zapewnić im bezpieczeństwo w czasie wojny, to bez wahania bym to zrobiła.
    Co do patriotyzmu, to chyba zaczęłam odczuwać jego pierwiastki po wyemigrowaniu z kraju. Teraz z dumą opowiadam o Polsce, o historii, o wspaniałej kulturze, gotuję polskie potrawy i pokazuje tradycje - kiedyś by mi to głowy nawet nie przyszło! Ale jakoś łatwiej mi przedstawiać Polskę w tak pozytywnym świetle jak na co dzień nie widzę tego bałaganu w rządzie, tych niskich płac i wiecznie niezadowolonych ludzi.

    www.odkrywajacameryke.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. słuchałam nie tak dawno audycji w Trójce i powiem Ci Aga, że większość dzwoniących zrobiłoby tak, jak Ty (nie wiem czy to pocieszające). Albo by uciekli albo by się od razu poddali. radiosłuchacze uznali, że lepiej iść za przykładem Francuzów i ugiąć kolano pierwszego dnia niż się wykrwawiać. oddawanie życia za Ojczyznę to raczej fanaberia. jak słuchałam, to byłam przerażona, ale po głębszym zastanowieniu...obym nie musiała decydować;)
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, łatwo jest oceniać pewne postawy i teoretyzować. A jak zachowałby się każdy z nas, to trudno przewidzieć. Kobiety jednak są chyba "zaprogramowane" na chronienie potomstwa. Z resztą nikt nie oczekuje od nich tak bardzo, że zostawią malutkie dzieci, wezmą karabin i pójdą na front. Mężczyźni, są w trudniejszej sytuacji...

      Usuń
  7. Ja tam mam 10 km do granicy, więc jakby co to zwiewam:). A tak na serio, to mam nadzieję, że nigdy nie nadejdzie taka chwila, w której trzeba by było podjąć taką decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już mieszkam w innym kraju, więc nie mam problemu ;)
    A serio - w wieku późnoszkolnym zaczytywałam się w "Kamieniach na szaniec" i tym podobnych lekturach i podziwiałam ich bohaterów; i chciałam być kiedyś taka jak oni. Dzisiaj ojczyzna nie znaczy dla mnie wiele, z patriotycznego punktu widzenia. Ja nic nie zmienię, a ci, co by mogli - nie dbają. Kraj to nie granice, to ludzie, którzy go tworzą. A u nas, niestety, kiepściutko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, to ludzie tworzą kraj, rodzinę i w ogóle każdą społeczność. Szczecin to mało kiedy był polski, często samodzielny jako księstwo pomorskie i chyb nam ten klimat trochę pozostał:).

      Usuń
  9. Jakie szczęście, że nasi dziadkowie nie podążyli za Twoim tokiem myślenia... Nie wiem, czy taką ignorancją ludzie powinni się chwalić, jest być z czego dumnym?

    OdpowiedzUsuń
  10. Stety niestety mam taki sam honor jak Ty. Ciekawe, czy gdyby nasi dziadkowie tak zrobili jak my teraz planujemy, to pisałabym teraz w j.polskim? ...

    OdpowiedzUsuń
  11. No właśnie, łatwo się mówi, że nie mam przywiązania do Kraju, nie czuje potrzeby walki o nią. Ale może warto poświęcić chwilę, i pomyśleć, że za naszą Wolność, setki ludzi oddało życie. Nie koniecznie sami się pchali do walki. Ich krew jest dziś na naszej ziemi. I jak będzie wojna, to prawdopodobnie granice zamkną się w przeciągu godziny. Strefa Schengen zniknie ot tak. I wtedy będziesz musiała tu zostać. I czy pozwolisz by twoim życiem kierował strach, i świadomość, że ugiełaś się przed potencjalnym okupantem. Nikt nie lubi jak się mu narzuca poglądu ideologie, prawo itd. I tu się właśnie rodzi potrzeba walki o swoje. Wszystkim, którzy myślą, że uciekną za granicę radzę raczej myśleć o planie awaryjnym, bo Zachód bardzo szybko ukróci wszelkie migracje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak naprawdę trudno przewidzieć jak kto z nas zachowa się w sytuacji zagrożenia. Wydaje mi się, że wielu z nas nie wie tego o sobie. Wojna (tfu, tfu) zmienia ludzi. Inaczej też patrzę na zagrożenie wojną z perspektywy matki. Przypuszczam, że dla mnie priorytetem będzie zawsze ochrona życia moich dzieci. Gdybym nie miała takiego obciążenia, pewnie inaczej podejmowałabym decyzje. Nadal jednak mam nadzieję, że nigdy nie przyjdzie mi przekonać się jaką postawę przyjęłabym wobec takiej paskudnej i nieszczęśliwej sytuacji :)

      Usuń