piątek, 27 lutego 2015

Pożywna zupa z batatów z pomidorami, chilli i kuminem


Przyznam się Wam, że pierwszy raz robiłam coś z batatów :) Dzisiaj padło na zupę - typowo piątkowa propozycja. Jest gęsta, pożywna i rozgrzewająca - bardzo smaczna. Nie do końca odpowiada mi dodatek kuminu, który znajdował się w przepisie - ale to rzecz gustu.

poniedziałek, 23 lutego 2015

DIY puf-siedzisko na kółkach ze skrzynki na owoce

Dzisiaj wpadam, pędem i przelotem z kolejną propozycją wykorzystania meblowego potencjału skrzynek na owoce :) Pierwsze skrzynkowe DIY już za mną (pamiętacie? TUTAJ). Był już więc regalik, dzisiaj pora na wielofunkcyjny i wielcemobilny poniekąd tapicerowany puf-siedzisko :)


czwartek, 19 lutego 2015

Rybne ragout z białym winem i brokułami

http://bauagany.blogspot.com/2015/02/rybne-ragout-z-biaym-winem-i-brokuami.html
Kolejna propozycja szybkiego dania jednogarnkowego. Nieźle nadaje się do mojego systemu pasteryzacji i zabezpieczenia domowych zapasów na cały tydzień (Pamiętacie? pisałam o tym tutaj).

Smacznie, zdrowo i szybko :)

środa, 11 lutego 2015

Niesamowite!




sobota, 7 lutego 2015

Błyskawiczne, rodzinne ciasteczka z bakaliami. Z kleiku ryżowego - bezglutenowe.


Dziś przepis na tatowy hit - ciasteczka z kleiku ryżowego. Tatowy, bowiem to tata ten przepis sprowadził do domu i sprawił, że ciasteczka zagościły u nas na stałe. Tym razem to Tata jest mistrzem ceremonii, a ja jedynie smętnym pomagierem od siekania orzechów :)


My najbardziej lubimy te ciasteczka w wersji na bogato, z bakaliami. W takiej odsłonie królują u nas w święta i na co dzień. Można jednak modyfikować przepis dowolnie np. ograniczyć bakalie, w ciasteczkach zrobić niewielki dołek i nałożyć weń wisienki z konfitury. Też pycha :)

piątek, 6 lutego 2015

Z labradorytem. Ku odwadze!

Mój wczorajszy uplotek. Wisior. Z pięknym labradorytem. Niestety nie potrafię ująć całego skrzącego się uroku tego kamienia na zdjęciu :( Uwielbiam labradoryty. Magiczne, zimowe skalne bryłki. Jak skuty lodem morski brzeg. Migotliwe i cudne. 

Eskimoska legenda głosi, że migotliwy urok tego kamienia jest sprawą zorzy polarnej, która mocą magiczną została uwięziona gdzieś w skałach Labradoru. Półwysep Labrodor w Kanadzie to miejsce częstego występowania tych kamieni. Stąd ich nazwa. Ala nie jedyna. O labradorytach mówi się też  kamienie odwagi

Wyczytałam, że niegdyś były używane do uprawiania białej magii i alchemii. Drzemie w nich silna moc. Pomagają walczyć z frustracją, pokonać nieśmiałość i niezdecydowanie. To podobno kamienie bardzo energetyczne, oddziałują na sferę twórczej kreatywności. Przynoszą szczęście. Jeśli szukasz pomysłu na siebie, na swoją dalszą drogę zawodową. Jeśli potrzebujesz siły i odwagi do zrealizowania swoich planów - to kamień dla Ciebie. Czyli dla mnie :) I już wiem, dlaczego tak go lubię!



Uplotek chyba dość udany. Wykonany starannie bez większych błędów, choć dzisiaj zrobiłabym go inaczej, prościej - bez tych "wąsów" zawijasów:) 

Jak myślicie?

Agnieszka

P.S. Przepraszam za fatalną jakość zdjęć. Zima światłem nie rozpieszcza :)
__________________________________________________________________________________
Głosowaliście już?  Proszę, proszę! Tkwię w ogonie! Wyciągnijcie mnie stamtąd :)