środa, 28 stycznia 2015

Karnawałowy PMS. Jak wybrać kostium i o tym, że dziecko może Cię zaskoczyć.

Wybrałyśmy się z Małą M. w weekend do galerii handlowej wybrać kostium na przedszkolny bal karnawałowy. Przyznaję z ręką na sercu, że nie przyłożyłam się do tematu. M. marzyła o stroju piratki. Mogłam poszukać wcześniej w Internecie, zamówić coś wymarzonego. Nie miałam głowy. Nic, to.


Wpadłyśmy do sklepu. Patrzę i oczom nie wierzę. Na wieszaczkach propozycje dla dziewczynek - tegoroczny hit - suknie do samej ziemi, na kole (!), warstwowe tiulowe spódnice, cekiny i futrzane etole. Nooo nie - myślę sobie - ktoś tu zdrowo na głowę upadł! Kto kupuje dzieciom coś takiego?! Szukamy dalej. Strój syreny - długa do ziemi wąska cekinowa tuba. Już widzę M. która zamiast szaleć na balu drobi tiptopkami jak mała Chinka. Nie ma mowy.

Ostatecznie wybrałyśmy strój myszki Minnie. Rokendrollowa spódnica za kolanko - czerwona w białe grochy. Opaska z uszami i kokardką. Biały kołnierzyk. Wesoło i dziewczęco. M. może nie mdleje z zachwytu, ale jest zadowolona. W domu chwali się tacie, stroi pozy przed lustrem.

Rano bez najmniejszego ociągania wstaje z łóżka. Na słowo "bal" - po prostu zrywa się na równe nogi. Hurrraaa!! Ubieramy ładne rajstopki, czeszemy warkoczyk. I pędzimy - trzeba być wcześniej bo ma być przed balem fotograf i  sesja zdjęciowa. Nawet mnie udziela się ekscytacja.

W szatni - kocioł. Rodzice i dzieci kłębią się na sobie. Rodzice spoceni, sapiąc wciskają pociechy  w kostiumy. Dzieci podniecone, z wypiekami na policzkach niechętnie współpracują. Ja sapię podwójnie bo mam dodatkowy balast - słodką Z. uwiązaną przy piersi. Pocę się jak mysz w połogu. M. mocuje się z szalikiem, a ja przyglądam się dzieciom dookoła. O zgrozo! Dziewczynki obok nas, wbijają się w te nieszczęsne suknie na kole, montują na chude ramionka futrzane etolki - paznokcie pomalowane, na stopach cekinowe pantofelki. Królowe! Patrzę zadziwiona. M.  też patrzy i oczy jej się świecą. Nic nie mówi, zakłada swoją skromną sukienunię.

Ja: A za kogo będzie ubrana Nikola? (najlepsza przyjaciółka) - /dlaczego dopiero teraz o to zapytałam?!/
M: Za syrenę. Taką, co widziałyśmy w sklepie.

Cholera! Ale nic to, robię dobrą minę do złej gry. Całuję mojego szkrabika w czółko i życzę szalonej zabawy. Ona pędzi na bal. A ja powoli człapię do domu. Rozmyślam.

Ty cholerna despotko! Dlaczego właściwie nie kupiłaś jej takiej sukni na wypasie? Przecież raz w roku możesz odpuścić swoje zasady. Niech się cieszy dziewczynka. Niech się czuje najpiękniejsza. Niech będzie królową! Co Ci szkodzi?!

Mam mega chandrę. Kładę Z. spać, siadam i płaczę. Przykro mi. Obiecuję sobie, że na najbliższą okazję wyszukam jej jakiś wypasiony kostium.

Gdy po południu wraca do domu wypytuję ze strachem: jak się bawiła, jak było? 
Otóż bawiła się świetnie. Było bardzo fajnie. I brała nawet udział w konkursach (poważnie?!).

Ja (nieśmiało): A jak tam kostiumy? Fajnie były dzieci poprzebierane?
M: Tak, a Nadia, miała najpiękniejszy strój!
Ja: A jaki to był strój? - pytam, choć znam odpowiedź.
M: Biedronki! I mój strój też był bardzo fajny, bo też miałam kropki:)

Uwierzycie? Ze wszystkich tych sukien najbardziej spodobała jej się biedroneczka:) Kruszynka moja ukochana.

Niepotrzebnie cały ten mój dół. Jak się później okazało - zwykłe PMS :), które po 18 miesiącach przerwy uderza z siłą huraganu!

Co nie zmienia faktu, że muszę pomyśleć jeszcze nad jakąś okazją i skombinować jej wymarzony strój piratki :)

Wy już macie kostiumy przyszykowane? A może karnawałowe szaleństwa już dawno za Wami? O PMS przez grzeczność nie pytam :)

Uściski,
Agnieszka

6 komentarzy:

  1. Piękne! :) Czuję komunię dusz z małą M, mój pierwszy kostium to też była myszka Minnie a marzyłam o biedronce (serio!!!!): tak była ubrana dziewczynka, którą baaardzo podziwiałam, wiesz, taka starsza (to był bal mojej siostry, miałam wtedy jakieś 3 lata) ;) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wisz, ta moja córcia, to chyba cała mamusia. Więc wiadomo skąd ta dusz komunia :) Buziak!

      Usuń
  2. Wzruszylam się :) Biedroneczka i myszka w kropki, genialne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Twoja maleńka też już niedługo będzie się stroić na całego!

      Usuń
  3. Piękna historia. :)
    My też się szykujemy na bal karnawałowy w przedszkolu.
    Mój synuś chciałby przebrać się za żołnierza. Jak to chłopiec, pewnie nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż któregoś pięknego popołudnia mąż wrócił z pracy w służbowym ubraniu (czyt. w mundurze), ja uradowana (bo lubię Go tak! A kiedyś nie mogłam patrzeć na chłopców w mundurach. Nie byłam jedną z tych panien co za mundurem... ;)), a M. jak tatusia zobaczył, buźkę rozdziawił szeroko po czym biegiem do mnie z... płaczem! Tym większe moje zdziwienie gdy zapytałam za kogo chciałby się przebrać na bal. :)
    Pozdrawiam,
    Katarynka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też chce być taki groźny jak tato :) Aj chłopcy to też ogromne słodziaki! Ale ja już chyba o synka nie zawalczę :) Uściski, Katarynko

      Usuń