wtorek, 1 grudnia 2015

Udziec indyka w pomarańczach z goździkową nutą. Pomysł na świąteczny obiad!




Dzisiaj krótko, bez zbędnych wstępów i ceregieli. Propozycja, która broni się sama :) Idealna na rodzinny obiad, także ten świąteczny. Pachnie powalająco. Jeszcze lepiej smakuje.

Wypróbujcie w te święta!

piątek, 20 listopada 2015

Dzisiaj taki dzień...


Pozdrawia Was smętnie, wkrótce bezrobotna,

Mama blogerka

P.S. Wiecie - jak macie lukratywne propozycje dla kreatywnej mamuśki to walcie jak w dym :)
P.S. Oczekuję też wylewnych wyrazów współczucia i ubolewania nad mym ciężkim losem. Snif!
P.S. Niech mnie ktoś pogłaszcze... chociaż

poniedziałek, 16 listopada 2015

Placek śliwkowo orzechowy mojej babci. Idealnie jesienny :)


Chciałabym podzielić się z Wami przepisem na placek śliwkowy mojej babci. To ciasto, które chyba najczęściej robiło się u nas w domu. Osładzało wiele rodzinnych spotkań (a bez tego czasem ani rusz - przyznajcie!). Jako jedno z nielicznych przetrwało wszystkie mody i przemijające, chwilowe apetyty. Pewnie dlatego, że jest bardzo proste w przygotowaniu. A przepis tak łatwo zapamiętać, że nie potrzebne są żadne notatki. I jest pyszne :) Wilgotne. Pachnie upieczonymi orzechami. Mmmm :) Idealne na niezaplanowany nalot gości. Polecam!

czwartek, 12 listopada 2015

MATKA LISTOPADOWA

Są takie dni, gdy nie trzeba słów.
Wystarczy spojrzeć jej w oczy.
I już wiesz.

#wkurwionajakstopięćdziesąt

środa, 4 listopada 2015

Trudne życie matki "fotogafa" i jesienna sesja dziecięca.


Mam pecha. Nie ma co. Kiedy tylko dziecko moje najstarsze (rozumne, zdawałoby się) widzi mnie z aparatem w ręku, natychmiast prezentuje pełną gamę zachowań niepożądanych:  ucieka, chowa się, nadyma  i naburmusza. A niech by ją #@*&*(...! Małe to takie, a złośliwe i w złośliwości swej tak konsekwentne, że aż dziw bierze. Po kim? No po kim, ja się pytam?!

Ale matka nie w ciemię bita jest. Na fotografa chce się uczyć to i dziecko, modela swego jedynego, okiełznać jakoś musi. Siłą nie ma szans - wiadomo... Zostaje jeszcze tajna broń matczyna - "sposobem" zwana. 

czwartek, 1 października 2015

UWAGA - NIERZETELNY SKLEP WNĘTRZARSKI!

Tak często robię zakupy w Internecie, że straciłam czujność. A tymczasem trzeba uważać - można natknąć się na bardzo nierzetelnych sprzedawców (czyli takich, którzy biorą pieniądze a potem urywają kontakt z klientem - na prośbę właścicielki usuwam słowo "nieuczciwy" - bo przecież po 3 miesiącach próśb i gróźb pieniądze oddała - nie ma więc mowy o nieuczciwości! Prawda?). Swoją przygodę opisuję Wam. Ku przestrodze!

Zrobiłam ostatnio zakupy w sklepie internetowym odadesign.pl (o TUTAJ). I zostałam zwyczajnie zrobiona w trąbę. Całkiem wprost.  Bez ogródek.

* Edycja z dnia 29-10-2015

Po dokładnie 3 miesiącach i 6 dniach proszenia, dzwonienia, pisania maili i listów, grożenia zwrócono mi pieniądze. Nie życzę nikomu jednak takich zakupów!

poniedziałek, 28 września 2015

Dałam susa poza strefę komfortu. Uwaga - pełna foto relacja!


Wiosna i lato minęły jak szalone. Pokonały mnie. To było jak jazda na rollercoasterze. Powrót do pracy. Popołudniami maksimum czasu dla rodziny. Wspólne piękne wakacje. Codzienne wyjścia na plażę, do parku, na rower, na place zabaw, wyjazdy nad jezioro, na grilla. Kołomyja

Dom zarósł brudem, blog pokrył się kurzem. Nie wiem, czy ktoś tu w ogóle jeszcze zagląda. Ja nie :)

O dziwo czekałam już na jesień. Przyszła.  A razem z nią chwila wyciszenia. Nasza codzienna rutyna spacerowo-rozrywkowa zwolniła bieg. 

Mogłam więc zrealizować swoje postanowienie. Przełamać wewnętrzny opór, wyjść poza strefę komfortu i podjąć jakieś  rozwijające wyzwanie. Długo nie mogłam zdecydować się co to miałoby właściwie być. Kurs malarstwa i rysunku? Kolejny język? Może nauka kreatywnego kroju i szycia? Home staging? Pomysłów miałam tysiąc.

poniedziałek, 18 maja 2015

Internetowy detoks i o tym czego nie lubię w Agnieszce blogerce

Prowadzę bloga od 10 miesięcy. Regularnie. Wyłączając ostatni miesiąc. Skąd taka paskudna wyrwa w moim blogowym życiorysie? Po prostu - potrzebny był mi detoks! Powrót do życia przedblogowego.

Miałam już dość Agi blogerki, mamy blogerki, żony blogerki... Mam wrażenie, że moja przygoda z blogiem popędziła w inną stronę niż planowałam. Trzeba mi było przyhamować. Oderwać się na chwilę, żeby móc spojrzeć na sprawy z dystansu. 

Blogowanie jest fajne. Wciągające. Fascynujące. Ale ma też swoje mroczne strony. Trzeba się pilnować, żeby nie dać się zapędzić w kozi róg. Żeby nie stracić z oczu celu, który sobie pierwotnie stawialiśmy.

czwartek, 30 kwietnia 2015

Bóg, Honor, Ojczyzna...


Tego o mnie nie wiecie...

wtorek, 28 kwietnia 2015

Nie jęcz tylko szlifuj charakter!



Czy tylko mnie to wkurza?!

Powiem Wam szczerze. Nie cierpię biegania. I nic mnie tak nie wkurza jak moda i "lans" na bieganie. Biegają wszyscy. To jest takie cool, fit, zdrowe i świadome. Ach, och! Starzy, młodzi. Facebook zasypany jest zrzutami z Endomondo. Do zerzygu! To chyba jeszcze gorsze niż napieprzanie zdjęć dzieci na Fejsie na prawo i lewo. Nie zrobiłeś jeszcze maratonu? Człowieku! I co Ty możesz wiedzieć o życiu!

czwartek, 23 kwietnia 2015

Bauagany na tropie białej bluzki koszulowej.

Nieczęsto zaglądam tu ostatnio. Przyznam się - przechodzę kryzys. Kryzys blogowania (choć po prawdzie, nie tylko blogowania - wkraczam w ostatni miesiąc urlopu macierzyńskiego i dół goni doła). 

Po początkowym etapie zachwytu blogosferą, przeszłam w fazę totalnej negacji i zniechęcenia. Nie zamierzam się jednak poddać bez walki. Łatwo jest powiedzieć "blogosfera jest be! a wszystkie blogi to płycizna i miernota". Taaaaak? To proszę bardzo! Postaraj się to zrobić lepiej, jakeś taka mądra! Mam nadzieję, że uda mi się przetrwać ten etap "na nie"  i znaleźć taki sposób, żeby blogowanie mogło nadal sprawiać mi przyjemność i satysfakcję . Żeby nie wstydzić się tego co to wyczyniam. Ale o tym innym razem...

Na dziś temat ani ambitny, ani wybitny. Czy przydatny? Nie wiem. No ale same powiedzcie? Czy szafa dobrze ubranej kobitki może istnieć bez dobrej, białej bluzki koszulowej? No? No?! No pewnie może :D 

wtorek, 14 kwietnia 2015

Prawdopodobnie najlepsza pizza na świecie. Jak z pizzerii! Nie... jeszcze lepsza!

Udało nam się! Znaleźliśmy z Małżowinkiem (zwanym Tatą) idealny przepis na ciasto na pizzę! Po kilku latach poszukiwań, prób i błędów :) Wyszła wyśmienita - cieniutka, lekko chrupiąca. Mniam :) Koniec ze słodkawą, wyrośniętą bułą. A przy tym przepis jest szybki, prosty i nie wymaga zbyt wielu ceregieli. Serdecznie go Wam polecam :)


czwartek, 9 kwietnia 2015

Prywatność w łazience? Jak NIE pokazywać się dzieciom nago?



Prywatność w łazience? Nie dla Ciebie te luksusy Matko Dzieciom :D

W pouczającym programie telewizyjnym, nadawanym w porannym paśmie ze specjalną dedykacją dla kur domowych, wysłuchałam niedawno porady. Rzecz była o tym, by swoim dzieciom pokazywać się nago i tym samym nie czynić w domu tabu z fizyczności i seksualności człowieka. Tiaaa.... Świetna rada wujku! Pycha!

piątek, 3 kwietnia 2015

Wielkanocne last minute. Pyszne i lekkie inspiracje na świąteczne śniadanie.


Śniadanie wielkanocne odbywa się u nas w domu. Żadne jakieś tam wielkie mecyje, tłumów nie przewiduję. Ale te 10 osób nakarmić i ugościć należycie będzie trzeba. I wiecie co? Jestem w totalnym proszku! Nic, ale to nic nie jest gotowe. Wszyscy za to smarkamy aż huczy. Zosia bidulka ma zapalenie oskrzeli. Dzisiejszej nocy spałam 3,5 godziny. Plecy od lulania odpadły mi już koło północy!

Więc wiecie. Nie jestem w wielkanocnym nastroju.

Ale nie ma co sapać i zrzędzić. Nastroić się trzeba i już! Rodzina ręce zaciera na niedzielną wyżerkę - i zamierzam stanąć na wysokości zadania.

Przebuszowałam dziś galopem Internet w poszukiwaniu pysznościowych inspiracji. W tym roku nie bardzo mam ochotę na ciężkie, mięsne propozycje. Marzą mi się lekkie (o tyle o ile) wiosenne sałatki, zieloności i te rzeczy. (Tata mój, jeśli to czyta, wpada z pewnością w tym momencie w poważne zaniepokojenie). 

piątek, 27 marca 2015

Pięć (nie)całkiem kreatywnych zabaw z dzieckiem gwarantujących udany weekend.

Dopóki miałam jedno dziecko i chodziłam do pracy (czyli równowaga w przyrodzie była zachowana) lubiłam się z Małą M. bawić. No, może nie we wszystko - lalki i misie to jakiś horror. Ale zawsze coś wymyśliłam - prace plastyczne, wspólne gotowanie, śpiewanie, teatrzyki, gry, puzzle, spacery tylko we dwie.

wtorek, 24 marca 2015

Chcesz mieć 100 zł na nowe ciuchy? Ja mam na to swoją metodę!


Czyli jak skutecznie sprzedawać niechciane ubrania na Allegro. 10 złotych zasad! 

Dzisiejszy post powstaje pod wpływem moich małych obsesji, którym dałam się ponieść w ostatnim czasie. (Nie)wielkiego szaleństwa. Bo co tu kryć - wpadłam w szał "wywalania". Pozbywam się z domu przytłaczającego nadmiaru przedmiotów. Uwielbiam to! 

piątek, 20 marca 2015

Wiosenne i wielkanocne akwarelowe grafiki do pobrania


 

Free watercolor spring and Easter graphics, printables and social icones :)

 

Walcząc z szablonem mojego bloga i szukając rozmaitych inspiracji wpadłam na pomysł zrobienia czegoś zupełnie dla mnie nowego. Postanowiłam samodzielnie przygotować grafiki i ikonki społecznościowe, które można wykorzystać na blogu i nie tylko. Nie umiem ocenić na ile udane są efekty mojej pracy, bo w sprawach grafiki komputerowej czuję się zupełną nogą. Mam nadzieję, że pliki, które przygotowałam na coś się Wam przydadzą.

wtorek, 17 marca 2015

Pachnący miętą szybki obiad w greckim stylu z kalmarami i chorizo.


Dzisiaj zapowiadany w ostatnim poście romans kulinarny :) Z kim romansowałam? Na pewno się domyślacie. Myślę, że wiele z Was ma już z nim jakąś pikantną przygodę na koncie. Z Jamiem Oliverem rzecz jasna.

sobota, 14 marca 2015

W negliżu i w pelerynce. Czyli coście chciały to macie :)

Po tym, jak opublikowałam poprzedni post, autorstwa Towarzysza S. (znanego też w niektórych kręgach jako Salto Mortale) pojawiły się pewne głosy - w komentarzach i na fejsbuku... Były też i wiadomości wysłane na priv. Wytworzyło się całe babskie lobby naciskające na pokazanie Towarzysza Małżonka w negliżu i w supermańskiej pelerynce. 

Przyznam, że chciałam być zazdrosna. Krzywym okiem patrzyłam na te prośby i namowy. Ale co tam, pomyślałam. Trochę dystansu kobieto! Podziel się boskim ciałem swego Męża z bliźnimi:)

I tak oto, w odpowiedzi na część komentarzy, specjalnie dla Was drogie Panie, powstała nowa historyjka obrazkowa.

Enjoy! Miłego weekendu :)



Agnieszka

P.S. A już na początku przyszłego tygodnia (o ile czas pozwoli) będę romansować z innym mężczyzną! A co, nie można?  Będzie sensualno - kulinarnie. Kalmary, chorizo - moc pyszności!

Wpadajcie!

Aga

czwartek, 12 marca 2015

Z pamiętnika Towarzysza Blogownika.


Dzisiaj bauagany we władanie obejmuje Mąż (zwany Tatą). Bardzo liczę, że zechce być tu częstszym gościem  i zaprowadzi w moim babskim królestwie trochę równowagi, dzieląc się swoim męskim spojrzeniem na  świat. Dziś debiutuje. Na pewno będzie ciekaw Waszych komentarzy. Dajcie mu się przekonać, jaką satysfakcję przynoszą miłe komentarze czytelników (żeby wiedział na jaką cholerę ślęczę godzinami przy kompie mozoląc kolejne posty). Mąż prosi jedynie o łagodny wymiar kary :)

poniedziałek, 9 marca 2015

Szalona okazja na dzień kobiet i mój kosmetyczny hit wszech czasów.



* wybaczcie jakość - brak skanera - do poprawki


Po tak "okazyjnie" wykorzystanym weekendzie kobiet (hihi, tak mi się udało!) naszła mnie chęć na trochę babskich tematów :) Chciałam zarekomendować Wam moje najbardziej udane kosmetyczne odkrycie ever! Może zrewolucjonizuje także i Wasze podejście do codziennego make-up'u?

środa, 4 marca 2015

Dla tych co jednak wolą TU a nie TAM :)

Z okazji inauguracji fejsbukowej pojawił się nowy mini komiksik. Pojawił się jednak tylko TAM, a nie TU. Ale wrzucam go i TU, bo jestem jednak trochę ciekawa Waszych opinii... a TAM cisza. To może TU mi coś podpowiecie?



poniedziałek, 2 marca 2015

O seksie na Facebooku :) Zapraszam!

Idzie marzec, idzie nowe. Przełamałam się i założyłam moim bauaganom stronę na Facebooku. A niech mają! Nie uwielbiam może fejsbukowego świata, ale wiem, że dla wielu czytelników to wygoda - móc śledzić TAM, co dzieje się TU.

Więc jest. I z okazji tejże inauguracji - nowy komiks. Do obejrzenia i polubienia na Fejsie - o TUTAJ.

Wpadniecie? Zapraszam, będzie mi miło :)

Agnieszka

piątek, 27 lutego 2015

Pożywna zupa z batatów z pomidorami, chilli i kuminem


Przyznam się Wam, że pierwszy raz robiłam coś z batatów :) Dzisiaj padło na zupę - typowo piątkowa propozycja. Jest gęsta, pożywna i rozgrzewająca - bardzo smaczna. Nie do końca odpowiada mi dodatek kuminu, który znajdował się w przepisie - ale to rzecz gustu.

poniedziałek, 23 lutego 2015

DIY puf-siedzisko na kółkach ze skrzynki na owoce

Dzisiaj wpadam, pędem i przelotem z kolejną propozycją wykorzystania meblowego potencjału skrzynek na owoce :) Pierwsze skrzynkowe DIY już za mną (pamiętacie? TUTAJ). Był już więc regalik, dzisiaj pora na wielofunkcyjny i wielcemobilny poniekąd tapicerowany puf-siedzisko :)


czwartek, 19 lutego 2015

Rybne ragout z białym winem i brokułami

http://bauagany.blogspot.com/2015/02/rybne-ragout-z-biaym-winem-i-brokuami.html
Kolejna propozycja szybkiego dania jednogarnkowego. Nieźle nadaje się do mojego systemu pasteryzacji i zabezpieczenia domowych zapasów na cały tydzień (Pamiętacie? pisałam o tym tutaj).

Smacznie, zdrowo i szybko :)

środa, 11 lutego 2015

Niesamowite!




sobota, 7 lutego 2015

Błyskawiczne, rodzinne ciasteczka z bakaliami. Z kleiku ryżowego - bezglutenowe.


Dziś przepis na tatowy hit - ciasteczka z kleiku ryżowego. Tatowy, bowiem to tata ten przepis sprowadził do domu i sprawił, że ciasteczka zagościły u nas na stałe. Tym razem to Tata jest mistrzem ceremonii, a ja jedynie smętnym pomagierem od siekania orzechów :)


My najbardziej lubimy te ciasteczka w wersji na bogato, z bakaliami. W takiej odsłonie królują u nas w święta i na co dzień. Można jednak modyfikować przepis dowolnie np. ograniczyć bakalie, w ciasteczkach zrobić niewielki dołek i nałożyć weń wisienki z konfitury. Też pycha :)

piątek, 6 lutego 2015

Z labradorytem. Ku odwadze!

Mój wczorajszy uplotek. Wisior. Z pięknym labradorytem. Niestety nie potrafię ująć całego skrzącego się uroku tego kamienia na zdjęciu :( Uwielbiam labradoryty. Magiczne, zimowe skalne bryłki. Jak skuty lodem morski brzeg. Migotliwe i cudne. 

Eskimoska legenda głosi, że migotliwy urok tego kamienia jest sprawą zorzy polarnej, która mocą magiczną została uwięziona gdzieś w skałach Labradoru. Półwysep Labrodor w Kanadzie to miejsce częstego występowania tych kamieni. Stąd ich nazwa. Ala nie jedyna. O labradorytach mówi się też  kamienie odwagi

Wyczytałam, że niegdyś były używane do uprawiania białej magii i alchemii. Drzemie w nich silna moc. Pomagają walczyć z frustracją, pokonać nieśmiałość i niezdecydowanie. To podobno kamienie bardzo energetyczne, oddziałują na sferę twórczej kreatywności. Przynoszą szczęście. Jeśli szukasz pomysłu na siebie, na swoją dalszą drogę zawodową. Jeśli potrzebujesz siły i odwagi do zrealizowania swoich planów - to kamień dla Ciebie. Czyli dla mnie :) I już wiem, dlaczego tak go lubię!



Uplotek chyba dość udany. Wykonany starannie bez większych błędów, choć dzisiaj zrobiłabym go inaczej, prościej - bez tych "wąsów" zawijasów:) 

Jak myślicie?

Agnieszka

P.S. Przepraszam za fatalną jakość zdjęć. Zima światłem nie rozpieszcza :)
__________________________________________________________________________________
Głosowaliście już?  Proszę, proszę! Tkwię w ogonie! Wyciągnijcie mnie stamtąd :)

wtorek, 3 lutego 2015

Czy Ty dziewczyno upadłaś na głowę?! Czyli Aga i blog roku :)


Myślicie pewnie, że straciłam zdrowy ogląd rzeczywistości. Upadłam na głowę. A już z pewnością brakuje mi piątej klepki i dystansu do samej siebie i do tego co robię!

Nieee... to nie tak... Serio :)

No przecież wiem, że nie wygram. Ot, takie pierwsze koty za płoty! Chociaż ten samochód, ten splendor ach ach :) Drżałabym!

Proszę, Nieliczni Moi, wyślijcie smsika. Z sympatii...malutkiej :) Żebym nie była najostatniejsza z ostatnich. Bo choć się z tym liczę, to będzie jednak trochę przykro...

SMS o treści: H11553
Na numer: 7122
Koszt SMS-a  to 1,23 zł. Pieniądze zebrane z głosowania będą przekazane na Fundację Dzieci Niczyje.

Dziękuję!

Agnieszka

Uplotki stycznia czyli bauagan hula w wire wrapping!

Z opóźnieniem, więc co rychlej, publikuję moje styczniowe wyplotki. Nie przepracowałam się - co widać :) Długa przerwa w wyplataniu dała mi się odczuć - szło jak po grudzie. No ale coś tam wyszło.

1. Wisiorek w różu

Niestety nie pamiętam jaki to kamień :( Wisiorek leżał w szufladzie już od dawna. Niedokończony. Ma sporo błędów, bo gdy go zaczynałam miałam jeszcze mało wprawy. Na pewno jeszcze podobny wzór wykorzystam - uważam, że jest bardzo efektowny.





2. Komplet listki

Na żywo znacznie ładniejsze niż na zdjęciu. Prawdę mówiąc, gdy je zrobiłam, popadłam w niczym nieograniczony samozachwyt :) są dość drobne, delikatne, nie przesadnie dekoracyjne. Śliczne. Z zielonymi kryształkami Swarovskiego.








3. Z rubinytem

Wydaje mi się, że te kolczyki też ładniej prezentują się na żywo. Już drugi raz korzystam z tego wzoru.Został mi jeszcze jeden taki kamień, więc z pewnością powstanie do kompletu zawieszka.

Przód:


Tył:






4. Z agatem, w kolorze wina.

Mój ulubiony fason :) Tym razem odważyłam się zaoksydować i dodałam gniazdka z mini perełką Swarovskiego. Nie wiem... czy te gniazdka to był dobry pomysł?






5. Rzemykowe bransoletki

Bardzo podobają mi się takie bransoletki. Nic w tym oryginalnego ale postanowiłam zrobić i dla siebie takie rzemyczki. Myślałam, że to będzie bułka z masłem. Tymczasem z czterema bransoletkami walczyłam pół dnia! Wklejanie końcówek okazało się wyzwaniem :) O mało nie przykleiłam się do stołu! Drugie pół dnia zeskrobywałam ten klej... zewsząd...






Jak wam się podobają? Jestem w szale tworzenia, więc niedługo kolejna porcja kamyczków. Mam nadzieję, że kilka uplotków znajdzie nowy dom, bo chciałabym dokupić kilka niezbędnych akcesoriów, żeby móc zabrać się za Art Clay Silver. A funduszy brak... buu...

Uściski,
Agnieszka