czwartek, 11 grudnia 2014

Nocne fantazje Mamy


Fantazjuję! Codziennie w nocy snuję marzenia, obmyślam scenariusze. Tej nocy też, jak zwykle.

W swojej dzisiejszej nocnej fantazji obcięłam sobie piersi, i wręczyłam je zdziwionemu Tacie - ładnie odwieszone na wieszaczku. Jak biustonosz w eleganckim butiku.
Wcisnęłam mu je z ostentacyjnym
- Pa!
I wyszłam.
Wychodząc tylko rzuciłam. 
- Nie czekaj na mnie. Wrócę jak się wyśpię. W razie czego cycki masz, to jakoś sobie poradzisz.
I wyjechałam na wakacje. Zaopatrzona w niezbędne akcesoria - podusię i ciepłą piżamę. Wyjechałam do najbliższego hotelu. I spałam przez okrągły tydzień. Bez żadnych wyrzutów sumienia, bez żadnego muszę, chciałabym. Bez planów. Bez tęsknoty. Czas w mojej fantazji był tak miły i zatrzymał się, żeby kojącego snu nie burzyła niespokojna myśl o tym, co mi ucieka gdy śpię. 

Podoba Wam się taka fantazja? Taki sen bez zobowiązań?
Mi bardzo!

Dziś też sobie pewnie pofantazjuję podczas nocnych manewrów ze Słodką Z.

Ja nie wiem co jest z tym dzieckiem. Po trudach pierwszych miesięcy przyszły już krótkie chwile wytchnienia. Było tak dobrze. Na karmienie budziła się tylko raz, lub dwa - na chwilkę. Przytulała się do Mamy cycusia i dalej spać.

A teraz? Jakiś koszmar. Już ponad miesiąc. Albo i dłużej. Budzi się ze trzy razy. Z czego przynajmniej jedna pobudka trwa nie krócej niż półtorej godziny. Półtorej godziny krzyków, kwików, złości i wierzgania. I wstajemy raniutko, jak zawsze o godzinie 5:30-06:00. 

A ja tak bez spania nie umiem. Nerwowa się robię i zołzowata. Robota mi nie idzie. Myślenie się psuje. Znajduję potem ser żółty w szafce z garnkami, słodzę puszkę z herbatą zamiast kubka z naparem czy kupuję worki do śmietnika - 120 litrów. Nie wiem. Byłam przekonana, że śmietnik nasz ma 120 litrów. Mimo, że zawsze miał raczej 60...

I teraz mam worki na śmieci takie, że trupa by tam schował. 
I mam nadzieję, że niedługo się Słodkiej Z. znów na lepsze odmieni, bo inaczej mnie będą musieli do jednego z tych cholernych worków zapakować!


Poszłabym spać. Ale na zmartwienia najlepsza jest praca.
Lecę działać. Potrzebny mi sukces twórczy dla poprawy nastroju :)

Zieeeew!
A.

4 komentarze:

  1. Sukcesów twórczych wiec życzę :). Niech chcę być złym prorokiem, ale ja przy moim 3-latku śpię jak zając pod miedzą...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj ja tez bym chętnie oddała piersi mężowi i poszła spać na tydzień :) Franiowi właśnie wychodzą górne jedynki ;(. Zresztą jak miał 3 miesiące to 6h przesypiał bez problemowo, a teraz 3 no maks 4, ale w naszym łóżku bo w łóżeczku to 2 to już sukces.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamuśki drogie, Dobrze, że te nasze dzieciaczki takie słodkie są i kochane - prawda? :) Inaczej chyba nie dałoby rady! Uściski dla Was. A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam :) Szczególnie za sen z cyckami :) Ja przy drugim dziecku pozwalam sobie na znacznie więcej swobody. Nic się nie stanie jak raz na jakiś czas mama zniknie na cały dzień.

    OdpowiedzUsuń