poniedziałek, 17 listopada 2014

Wyzwanie Uli - 5 dni do lepszego bloga - palec do budki!

Co bym zrobiła gdybym miała 100 tys zł. na koncie w banku?


To pierwszy z pięciu tematów, na który przyjdzie mi wypowiedzieć się w ramach wyzwania Uli z bloga Sen Mai. Wyzwanie to bowiem na tym polega, by każdego dnia opublikować post o zadanym tytule. Zaczynamy dzisiaj. Kończymy w piątek. Dam radę? Tak codziennie? Brrmmmhmmm... No a jaaak?! :)

Patrzę więc na pierwszy temat. Ekhm...
Co bym zrobiła gdybym miała 100 tys zł.?


Ucieszyłam się. No jak dla mnie stworzony! Przecież gram, w tego pożal-się-Boże totka - niezbyt często, ale zawsze - i nieustannie snuję marzenia co to bym ja... gdybym tylko... Achhh :) Się rozmarzam!

Więc - nic prostszego, marzenia przelać na papier. 
Ale zaraz, zaraz... Zaczęłam się zastanawiać. Co naprawdę bym chciała.

Pierwsza myśl - przebranżowić się, rzucić w cholerę biurową robotę i zająć się czymś co przyniesie pieniądze, przyjemność i satysfakcję. Któż o tym nie marzy! Gdybym miała trochę wolnych  środków byłoby łatwiej - można zafundować sobie rozmaite kursy, podszkolić się, pozwolić sobie nawet na niewielką przerwę w pracy gdyby sprawa tego wymagała.

No tylko co by to miało być? - Rozmyślam. Z pewnością architektura! Zawsze o tym marzyłam. Ale czy naprawdę chciałabym być architektem? Walczyć o klienta, a wreszcie gdy go już zdobędę, użerać się z nim. Eeee... nie wiem.

To może coś lepszego.

Gdybym miała takie pieniądze... spłaciłabym kredyt! Co za ulga! Ufff - kamień z serca. Ale gdzie tam... nawet na połowę by nie starczyło. Więc zostałabym nadal z kredytem, bez pieniędzy i bez spełnionych marzeń. No nie, to jakaś lipa!

To może coś innego.

Kupilibyśmy dom na wsi. O, to to! Nie musi być jakiś super - ot taka nasza oaza pośród zieleni, lasów i jezior. Spędzalibyśmy tam wakacje i weekendy z dziewczynkami. Śliczne moje kozunie biegałyby po leśnych ścieżkach na bosaka piszcząc, że szyszki kłują w stopy. Wieczorami wspólnie wędrowalibyśmy do gospodarza po mleko od krowy. Z kanką w ręku. Hmmm... tylko dom za 100 tysięcy? To chyba szałas jakiś bardziej. I pewnie, pardon-le-mot, kupę kasy trzeba by w niego jeszcze włożyć.

I znów odpada.

I tak toczyły się moje myśli tym niewesołym torem. Ostatecznie doszłam do przekonania, że gdybym posiadła takie pieniądze, to chyba jedyne co bym miała - to kłopot. Co tu począć? Jak najlepiej je wykorzystać? Jak nie zmarnować ani złotówki? W końcu, okazałoby się z pewnością, że taka kwota to za mało na cokolwiek. I kurzyłyby się pieniążki na bankowym koncie doprowadzając mnie do obłędu decyzyjnego.

Myślę więc z ulgą... jak to dobrze, że nie mam 100 tys zł wolnych środków! 
I w tej myśli odnajduję spokój, równowagę i cały ten zen :)

Tylko dziś rano jeszcze mała lampka mi zaświtała gdy w jesienną pluchę, jak co rano, wyprawiałam się z dziewczynkami do przedszkola - że może oddałabym te pieniążki celem wsparcia nauki Polskiej... Nasi naukowcy ostatecznie mają pewne sukcesy. Może wynaleźli by jednak w końcu teleport?! No to by było coś! :)

I jeszcze żarcik:
źródło - link

A.

9 komentarzy:

  1. Haha świetna peunta. Pieniądze szczęścia nie dają. Taka prawda. Mi od razu przyszło do głowy, czego bym nie zrobiła z tymi pieniędzmi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się to co napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak na to nie spojrzałam - a tak mogłoby być: że ta radość "mam stówę, zrobię to, kupię to i jeszcze zainwestuję tu!", to faktycznie może być kłopot. Choć ponoć od przybytku głowa nie boli ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie to ujęłaś :) ja jeszcze nie matkuję ale zdecydowanie będę zaglądać do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Dziewczyny! Fajnie, że wpadłyście :) Popodglądam co tam u Was :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, to ja chetnie przyjme taka gotowke, jak do konca nie wiesz co z nia zrobic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za późno! Dziś rano, po raz nieskończenie nie wiem który, doszłam do wniosku, że bez teleportu żyć się nie da! Idzie więc na naukę - postanowione (i wszystkie ciężarne mi za ten wkład z pewnością podziękują - poród teleportem - just imagine!). No chyba, że masz już gotowy prototyp i brakuje Ci kasy na masową produkcję :)

      Usuń
    2. Hmm, ciekawy temat. 100 tyś. Można wydać tak, by komuś coś dobrze zrobić. Widzę że nikt na to nie wpadł. Przydałoby mi się aby wesprzeć moich synków "nieuków". Na wykształcenie , zawsze warto przeznaczyć kasę. Czas leci,a kasy z wiekiem w przeciwieństwie do siwych włosów wcale nie robi się więcej. Pytanie tylko - jak kształcić "nieuków". pzdr. tatko

      Usuń
    3. No jak to nikt nie wpadł, żeby komuś dobrze zrobić? A Polska nauka? A teleport? Jakiż to wkład dla ludzkości! A w kwestii kształcenia co poniektórych zachowam dyplomatyczne milczenie. Milczenie jest złotem:) Buziak!

      Usuń