środa, 19 listopada 2014

Klękajcie Narody... albowiem uszyłam poduchę!

Dziś przyszła pora na post twórczy :) Zadany temat: Moja ostatnia praca kreatywna.


Myślę sobie, że to co chcę Wam zaprezentować nie jest chyba jakoś szczególnie kreatywne. Wątpię czy to jest dzieło na miarę wyzwania. Powinnam raczej przedstawić nowe biżuteryjne wyplotki. Albo jeszcze lepiej - dokończyć wreszcie tę akwarelę, której podrys kurzy się już od września. Odważyć się i pokazać Wam moje malunki.


Ale nie. Postanowiłam wystartować z czymś znacznie bardziej zwyczajnym. I mam swoje powody. Bo choć wykonanie tego przedmiotu miało więcej wspólnego z pozytywistyczną pracą u podstaw niż z kreacją na miarę XXI wieku, to z całą stanowczością mogę stwierdzić, że nic, ale to nic nie wzbudziło we mnie ostatnimi czasy takiego samozachwytu jak to. Uszycie poduchy!

Wymaga ona jeszcze ostatecznego wykończenia. Nie przeszkodziło mi to jednak w odtańczeniu wczoraj wieczorem  tańca radości. A niech się mąż ponabija - nie dbam o to :).  Nie przeszkodzi mi też totalny brak światła, obracający w niwecz moje starania by na fotografii przedstawić swój  produkt jak najkorzystniej. Pochwalę się i już!



Jestem mega dumna :) I choć poducha jest dość zwyczajna i nieco krzywuśna to ja czuję się jak Bruce Lee krawiectwa i Chuck Noris home dizajnu w jednej osobie. 

Jeszcze pół roku temu nie uwierzyłabym gdyby powiedział mi ktoś, że dziś będę na własnym blogu prezentować coś co samodzielnie uszyłam. Super - to znaczy, że projekt bauagany spełnia swoje zadanie :)
Nie pokonałam tylko jeszcze lęku przed wszywaniem zamka błyskawicznego. Święci Pańscy - toż do tego trzeba użyć specjalnej stopki! Posiadam nawet taką stopkę - ale co z tego. Jak na razie mnie to przerasta więc szczwanie postanowiłam ominąć tę niewielką trudność i pokrowiec poduchy zapinany jest na rzep :)

Dzieło zdobi ławkę w przedpokoju.
Juppi!

Pozdrawiam Was. Dumna, w ten pochmurny, deszczowy dzień.

A.

15 komentarzy:

  1. Gratuluję! I to jest najważniejsze - radość! Radość z tworzenia i radość z efektu, czy to będzie zamek z piasku czy katedra Notre Dame - nikomu nic do tego :) Całkowicie rozumiem Twój entuzjazm, nauczenie się czegoś nowego daje niesamowite poczucie mocy :) Poducha fantastyczna, podziwiam (z szyciem mi nie po drodze, więc tym bardziej)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna poducha, to naprawdę piękna poducha ;) A radość tworzenia - bezcenna!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna ta poducha! I nie widać nigdzie, że krzywa, raczej idealna! no i zainspirowałaś mnie by w końcu wyciągnąć maszynę z czeluści zapomnienia... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzywa troszeńkę jest.... z drugiej strony :)

      Usuń
  4. Klękajta narody bo wyszło genialnie!!! Jako, że na wiosnę bierzemy się za urządzanie naszego balkonu, także planuję szycie takich poduszek na naszą planowaną skrzynio-ławkę, tudzież na ławkę z palety. Wyszło Ci genialnie. Jesteś Mistrz!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny, gdybyście tylko widziały banana na mojej twarzy gdy czytam Wasze komentarze! Dzięki serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I bardzo dobrze! Praca kreatywna ma przynosić radość! Ciekawe wnętrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ekstra. Czekam na inne dzieła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow piękna, sama muszę się nauczyć tak szyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też bym była dumna ;) Poducha jest super!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem z ciebie dumny. pzdr. tatko

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajna poducha też bym była dumna, bardzo też ładnie komponuje się z butami ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna poducha. Rozumiem twoja dumę. Super

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajna ta poducha i z pewnością super wygodna! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super poducha... Zazdroszczę ławeczki:)) Pozdrawiam i dziękuję za wizytę!

    OdpowiedzUsuń