wtorek, 25 listopada 2014

Tośmy sobie pogadali...

Wieczór.
Tata szykuje kąpiel Słodkiej Z. Zbiera po domu przydatne akcesoria.

Tata: Nie wiesz gdzie jest gryzak młodej? Ten czerwony?
Mama: Który czerwony?
Tata: No wiesz, ten pomarańczowy taki...
Mama: Pomarańczowy?
Tata: No ten z rybką...
Mama: A, ten różowy? Jest w łazience.

Lubię te nasze wieczorne pogawędki :)

Buziaki Małżowinku mój!


A.

czwartek, 20 listopada 2014

Wyzwania dzień czwarty. Czego nowego się nauczyłam.

Pytanie, które postawiła nam dziś Ula to: Czego nowego nauczyłaś się w poprzednim miesiącu? 

Tak się składa, że w ostatnim czasie uczę się mnóstwa rzeczy. Odkrywam nowe światy :) Wczoraj Chuck Norris,  dzisiaj Kolumb - szaleństwo! 



Osoby, które zaglądają do mnie od czasu do czasu wiedzą, że postawiłam przed sobą wyzwanie - wykorzystać czas urlopu macierzyńskiego na to, by nauczyć się rozmaitości, których zawsze chciałam spróbować i tych, o których nawet nie pomyślałam, że mogłabym ich spróbować! Otwieram się na liczne możliwości, na pomysły, które kiełkują gdzieś w głowie. Trochę wysiłku. Szczypta odwagi :) Wyrwanie się z utartego rytmu codziennych obowiązków. 
Musiałam wyzbyć się wrodzonego perfekcjonizmu - dać sobie miejsce na błędy. Cierpliwość do podejmowania kolejnych prób. I czas. Nie oczekuję natychmiastowych efektów. Cieszę się samym staraniem, pracą i drobnymi sukcesami.

Ciekawa jestem co ta nauka i otwartość mi przyniosą. Czy gdzieś mnie zaprowadzą? A może okaże się, że nie jest to wiele warte... Zmarnuję tylko czas, energię i pieniądze? Tego jeszcze nie wiem :)

Wygląda więc na to, że temat Uli, dał mi pretekst do niewielkiego podsumowania moich ostatnich starań :)

środa, 19 listopada 2014

Klękajcie Narody... albowiem uszyłam poduchę!

Dziś przyszła pora na post twórczy :) Zadany temat: Moja ostatnia praca kreatywna.


Myślę sobie, że to co chcę Wam zaprezentować nie jest chyba jakoś szczególnie kreatywne. Wątpię czy to jest dzieło na miarę wyzwania. Powinnam raczej przedstawić nowe biżuteryjne wyplotki. Albo jeszcze lepiej - dokończyć wreszcie tę akwarelę, której podrys kurzy się już od września. Odważyć się i pokazać Wam moje malunki.

wtorek, 18 listopada 2014

Ja i muzyka

Pora na kolejny post wyzwaniowy. Czasu wiele nie mam, bo pędem (póki słodka Z śpi) muszę zabrać się za jakąś pracę kreatywną, żeby jutro mieć co opublikować... Ach, to wyzwanie!

foto link, foto link


Temat na dziś pozornie łatwy. Moja lista muzyczna do pracy kreatywnej. Właściwie, jak znalazł, skoro mam zabierać się za tworzenie właśnie.

Kłopot mój polega na tym, że odkąd mam dzieci, z muzyką jakoś mi nie po drodze. W domu jest nieustanny harmider i hałas. Jeszcze muzyka do tego? Nie ma mowy! Musiałabym chyba sobie głowę odmontować i położyć gdzieś w bezpiecznym miejscu, żeby nie zwariować.

Mała M. jest potokiem słowami płynącym. Gada bez ustanku! Nie potrzebuje nawet chwili wytchnienia. Za to ja tak. Ciszy, jak powietrza!

poniedziałek, 17 listopada 2014

Wyzwanie Uli - 5 dni do lepszego bloga - palec do budki!

Co bym zrobiła gdybym miała 100 tys zł. na koncie w banku?


To pierwszy z pięciu tematów, na który przyjdzie mi wypowiedzieć się w ramach wyzwania Uli z bloga Sen Mai. Wyzwanie to bowiem na tym polega, by każdego dnia opublikować post o zadanym tytule. Zaczynamy dzisiaj. Kończymy w piątek. Dam radę? Tak codziennie? Brrmmmhmmm... No a jaaak?! :)

Patrzę więc na pierwszy temat. Ekhm...
Co bym zrobiła gdybym miała 100 tys zł.?

niedziela, 16 listopada 2014

Co tam mama naplotła? Zmagam się z wire wrapping.

Echh, przyszła pora by zameldować Wam co tam u mnie na froncie biżuteryjnym słychać. Niestety nie bardzo mam się czym chwalić. Dlaczego? Nie wiem... Brak talentu? Braki sprzętowe i skąpstwo zakupowe? Czas pokaże :) Na pewno jestem bogatsza o kilka doświadczeń, którymi chętnie się z Wami podzielę!


rubinyt, jadeit szafirowy, drucik posrebrzany


drucik miedziany, czeski kryształ, koraliki galwanizowane - całość oksydowana



drucik posrebrzany, awenturyn zielony kropla 10mm, perełki Swarovski - oksydowane

czwartek, 13 listopada 2014

Co nowego w listopadzie? Bawię się filcem :)

Zahulała jesień w bauaganach. Dmuchnęła chłodem z dworu. Nawiała liści. Zrobiło się pusto, cicho i szaro. Nic się nie dzieje. Pierwsza blogowa czarna dziura.


Już?! Spytacie. Już Ci się znudziło to całe blogowanie?
Nie, no co Wy?! Odpowiem. Ale czasem trudno utrzymać dobre tempo, dotrzymać kroku postawionym przed samą sobą wyzwaniom. 

Półtora tygodnia M. spędziła w domu na "chorobowym". To nie pomogło. Teraz jakoś nie mogę wrócić do swojego zwykłego rytmu. Nie mogę nadrobić deficytów snu. Robota rozłazi mi się w rękach.
Ale to nie tak, że nic nie robiłam. Projekt przecież trwa, jeszcze wiele wyzwań przede mną. W głowie kłębią się pomysły, tematy, plany. Trudno pisać o wszystkim na raz. Trudno wszystko na raz wprowadzić w czyn. Trzeba mierzyć siły na zamiary i lawinę mamuśkowego aktywizmu dzielić na mniejsze cząstki - możliwe do realizacji w domowo-rodzinnych warunkach.

Dziś wiec drobiazg. Coś co okazało się bajecznie proste, tanie a przyniosło dużo uciechy i prezentuje się IMHO całkiem elegancko! Czyli mama szyje pudła z filcu :) 

środa, 5 listopada 2014

Pierwsze prawo ząbkowania wg. Z.


Jak najlepiej ukoić ząbkowe cierpienia? Każda mama wie. Dzieciaczka na ręce - hokus pokus - i już ząbki bolą mniej. To magiczna moc rąk maminych. Hop i wszystkie zmartwienia znikają jak ręką odjął. I to nie byłoby takie złe. Ha - byłoby to nawet genialne rozwiązanie na trudne chwile spędzone z maluszkiem. Gdyby nie jeden szkopuł: