piątek, 10 października 2014

Zła ślina i niedościgłe nietoperze

Czyli Małej M. wizja świata :)

 


Trochę marzeń

Noc ciemna i głęboka. Dom Państwa J. śpi. Z pokoju Małej M. dochodzi wołanie:
M: Mamo!

Mama: udaje, że nie słyszy
M: Maaamoo!
Mama: Hmmmm...
M: Maaaaaamoooo!
No i mama wstaje. Wkurzona-jak-sto-pięćdziesiąt! Burcząc pod nosem co ona myśli o nocnym wstawaniu do takiego dużego czterolatka. Szura nogami. Dociera.
Mama: Co się stało? Dlaczego Ty nie śpisz?
M: Mamusiu, a dlaczego nietoperze potrafią latać a dzieci nie?
Mama: słucham???!! (a w myślach jeszcze: ^$#*&^!)
M: Bo ja tak strasznie marzę o lataniu - i płacze

taki maleńki czterolatek marzyciel :)

Trochę biologii


Rano.
M: Mamusiu, wiesz? Mam złą ślinę.
Mama: ?
M: To moja buzia ma taką pracę. Wiesz, ona pracuje u mnie w środku i szef jej kazał taką złą ślinę robić!
Mama: ??
M: Nie wiesz jak się robi złą ślinę? Trzeba wziąć najpierw gile z nosa i one wpływają do buzi. I tam mieszają się ze śliną i zostają tam uwięzione. Tam są też takie dziurki dookoła i potem się to połyka. To właśnie jest zła ślina.
Mama:  Ble!
M: A w brzuchu robią się z niej takie glutowe stworki i tam rozrabiają i wtedy jest mi tak niedobrze. A najgorzej jak wymieszają się z jedzeniem! Dlatego nie lubię jeść jak mam katar, mamusiu.
Mama: Czyli po prostu mam rozumieć, że nie chcesz śniadania?
M: No właśnie.

Trochę zmartwień


M: Ja to sobie chyba nigdy męża nie znajdę! Już szukam i szukam i nic.
Mama (otrząsnąwszy się z pierwszego szoku): Córeczko. Znajdziesz na pewno. W swoim czasie.

Po chwili temat powraca.

M.: Mamusiu, ale jak ja mam poznać czy ktoś ma żonę czy nie ma?
Mama: Chyba najlepiej po prostu spytać.
M: Nie, ja bym się wstydziła tak zapytać. To chyba lepiej po prostu wybrać sobie na męża jakiegoś małego chłopca. Mały to na pewno jeszcze nie ma żony, a dorosły to już pewnie ma.
Mama: A to nie za szybko córciu na wybieranie męża? Przecież masz jeszcze dużo czasu zanim będziesz dorosła.
M.: Wcale nie! Bo potem Ci wszyscy chłopcy już będą mieli swoje żony i dla mnie nikogo nie zostanie. Dlatego muszę wybrać już teraz.

Mój pragmatyczny umysłek :)



4 komentarze:

  1. He he dzieciaki to mają pomysły i tak fajnie i śmiesznie umieją opowiadać o tym co im na serduszku siedzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, cudnie się słucha wszystkich tych dziecięcych historii:) Tylko potem trudno, takim dorosłym niezgrabkom jak ja, przelać to wszystko na "papier", na powrót ubrać w słowa. Niestety, często wychodzi to jak z opowiadaniem snów - gdzieś magia chwili umyka. Ale staram się zachować co tylko potrafię! Dziękuję Ci za komentarz :) Miło mi widzieć nowych gości w moich blogowych progach! A.

      Usuń
  2. UWIELBIAM teksty malej M! Moja ulubiona (chyba) kategoria na blogu :) Zapisuj koniecznie, ku pamieci i uciesze mas :)

    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martunia, ja tylko czekam na tekściory Flo :) Buziole!

      Usuń