środa, 29 października 2014

Dla kogo urządzamy pokój dziecięcy? Garść inspiracji i pierwsze linkup party!

Teoretycznie odpowiedź na to pytanie jest oczywista - dla dzieci. Ale czy na pewno? Tak z ręką na sercu? Gdy przedzieram się przez nieskończone źródło kuszących inspiracji (Pinterest) i wzdycham z zachwytem nad kolejnymi dziecięcymi aranżacjami z ulubionych blogów - zaczynam się wahać. Piękne ale... Tam naprawdę mieszkają dzieci? I bawią się tylko tymi designerskimi zabawkami leżącymi grzecznie na półkach? Seriously?

link,  link
link, link, 

Gusta dzieci należy kształtować. To z domu przecież wyniosą poczucie estetyki. Nie jest to jednak wcale proste. Dzieci bowiem organicznie kochają wszelkie badziewie - muzykę disco-polo, watę cukrową i plastikowe barbie z kiosku. A fuj!  Jak to pogodzić?

Nie chcę, broń Boże, wpisywać się z tym postem w rolę eksperta. Nie chce nic doradzać, wymądrzać się czy krytykować. Sama wszak nie bardzo wiem jak ten temat ugryźć. Pokój moich dziewczynek, nie może posłużyć za żaden wzór sztuki wnętrzarskiej. Jest zbiorem rzeczy spadkowych, używanych i niechcianych - choć ciągle staram się,  z wykorzystaniem niskobudżetowych środków, stworzyć estetyczną i przyjazną dzieciom całość. Jeszcze daleka droga - ale to cieszy, bo jest pole do działania :) Chciałabym podzielić się z Wami moimi wątpliwościami i pokazać moje próby kompromisu w tej delikatnej materii :) Wrzucam też sporą garść rozmaitych foto inspiracji!

Lubię gdy jest ładnie :)

link, link

Gdy miała urodzić się M, martwiłam się tym, że moje wychuchane mieszkanko zginie pod lawiną plastikowego, kolorowego paskudztwa. Z początku byłam gotowa walczyć z tym zalewem tandety. Z czasem odpuściłam. Prawie.

Łapię się na tym, że dążąc za ukochanymi przeze mnie wnętrzarsko - sielskimi obrazkami, które atakują mnie z wszech-stron-blogowych, wkraczam ze swoim dorosłym światem na terytorium, które powinno należeć do moich dzieci - nie do mnie. Chyba.


Ostatnio próbuję wybrać do pokoju dziewczynek jakieś grafiki czy inne malowidła - coś do powieszenia na ścianie. No i klops! Co podoba się mnie - nie podoba się M. Ja lubię prostotę. Dzieci natomiast prostoty nie cierpią. Za to M. z olbrzymim upodobaniem rozwiesza po pokoju plakaty barbie. Ech... Na razie kompromisu brak. Póki co, ścianę nad łóżkiem M. zdobi słoń. Malowany własnymi rękoma. W pocie czoła. Nie spotkał się jednak z większym uznaniem ze strony córki. Nie ma się co dziwić - planowałam go według własnego gustu. Dla niej - musiałabym namalować tęczę i kucyka :) No way!




Miałyśmy też niewyartykułowany konflikt na tle wielkiej maskotki Pinky-pie, którą M. z uporem maniaka układała w najbardziej reprezentacyjnym miejscu w swoim pokoju. Natomiast Mama, z uporem maniaka tą Pinky wtykała do kosza z maskotkami układając w jej miejsce, na komodzie, dwa śliczne misie. Trochę to trwało, Mama wróciła po rozum do głowy i się poddała :)

Czasem się rozmarzam...

Natknęłam się ostatnio na jednym z ulubionych blogów na piękne zdjęcia kącika niemowlęcego. Pastelowa pościel, modne designerskie maskotki w stylu retro. Piękna, delikatna kolorystyka. A całość uświetniona bajecznym mobilem:

link, link

I zachorowałam! Cudne. Dlaczego dla Z. nie przygotowałam takiego pięknego łóżeczka? Zaczęłam wyrzucać sobie brak starania i bylejakość. I chodziłam jak struta przez dwa dni -  że też takie chce. I już zaczęłam kombinować - że zrobię, uszyję, wymyślę. Kupię! Opamiętałam się jednak. Od kiedy to niemowlęta lubią pastele? Są śliczne, owszem, ale chyba bardziej dla Mamy. Przecież Z. ma karuzelkę nad łóżeczkiem. Uwielbia ją. Wyciąga do niej rączki i śmieje się do plastikowego tygryska. Ba! Karuzelka ma nawet lusterko, któremu Z. przygląda się z upodobaniem.
No ale tęskna pasteli - wyżyłam się i przemalowałam zwierzaki na wezgłowiu łóżka M. Łóżko było chłopięce - kupiliśmy używane. Zwierzątka były czarno-niebieskie. Teraz są miętowe :) Mmmm.... Niech mam! Co więcej -  czuję, że to nie koniec chlapania miętową farbą po ich pokoju :) A bajeczny mobil? Może w ramach prac plastycznych zrobimy taki dla M.? Ona już w końcu nie jest dzidzią :)




Ściana tablicowa hmm...

Korzystając ze sposobności, chciałam podzielić się z Wami moim doświadczeniem ze ścianą tablicową, która miała służyć ozdobie pokoju moich dziewczynek. Ścianę pomalowałam najpierw kilkakrotnie farbą magnetyczną, a na to położyłam dwie warstwy farby tablicowej, do rysowania. Wymarzyłam sobie jakie piękne M. będzie mogła robić na niej malunki. I wiecie, co? Nie wiem jak wyglądają Wasze doświadczenia z tym pomysłem ale według mnie to straszna ściema! Nikt jakoś nigdy nie wspomina o tym, że kreda straszliwie się osypuje. Wystarczy narysować jednego kwiatka i już cała podłoga dookoła usiana jest kredowym kolorowym pyłem. A dzieci zdolne są! I pył kredowy zgromadzony na podłodze - roznoszą w mig! Gdzie tylko się da! A Mamę trafia szlag i lata potem ze szmatą ścierając ze ścian, podłóg i mebli kolorowe mazy. Ostatecznie było to tak irytujące, że zrezygnowaliśmy z tej opcji.  Ściana służy teraz za tablicę magnetyczną. I to jest super! Mama się cieszy, że ma taki nowoczesny akcent w dziecięcym pokoju. A M. się cieszy bo to miejsce gdzie do woli może wieszać plakaty barbie :)

Na koniec jeszcze kilka zdjęć, które wg. mnie prezentują ładne pokoje, w których faktycznie mogłyby mieszkać dzieci:


link, link
link

link,link

Pierwsze mini linkup party!

Ciekawa jestem jaką Wy macie koncepcję w kwestii kształtowania gustów najmłodszych? Walczycie czy odpuszczacie? Jak urządziłyście pokoje dzieciaczków? Na pewno pięknie! Jeśli tylko macie ochotę, pochwalcie się! Zachęcam do wrzucenia linków do Waszych zdjęć poniżej (Przycisk "Add Your Link"). Linki można wklejać od 29 Października godz. 20:00 do 9 Listopada  godz. 12:55. Pierwszy raz skorzystałam z narzędzia InLinkz... mam nadzieję, że zadziała :) Może ktoś się skusi ?

A.



Spodobało Ci się?
Podziel się :)


21 komentarzy:

  1. Piekne zdjecia ! Ja tez siedze na pinterest i wzdycham.... Ale na 7 m2 pokoiku malo miejsca do popisu ;) Szczegolnie jak dorzucisz wielkie plastikowe kolorowe samochody, ciezarowy i koparki ktore maly tak kocha, to caly design szlag trafia !! Pastele mamy w czesci dziennej i kuchni i musi mi wystarczych eh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ciekawa jestem kiedy do kolorowych samochodów dołączy piękna kolekcja lalek :) To dopiero będzie się działo - barbie w ciężarówie - oł jee :)

      Usuń
  2. Niestety nie wezmę udziału w linkup party, ponieważ pokoik mojego synka jest na razie w fazie jedynie planów i służy za biuro mojego małżonka ;(.
    Co do pokoiku i wystroju, to mam zamiar korzystać z wpływu na jego wygląda puki mogę, zanim mój syn, nie stwierdzi, że chce mieć wielki paskudny plakat ze swoim ukochanym bohaterem z bajek lub na środku pokoju nie powstanie parking dla samochodzików w niezbyt lubianym przeze mnie czerwonym kolorze ;). Kiedy Franek podrośnie to on będzie mówił, jak ma wyglądać jego pokój. Ale na razie rządzi matka ;)
    Twoje córki mają piękny, pełen ciepła pokój. Niestety jak się uprą zamienią go w totalnie różową krainę i cóż poradzić. Moja mam mówi, że nie mogła patrzeć na różowe zasłonki w misie wiszące w moim i siostry pokoju, ale takie mi się spodobały i takie mi kupiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faza planów jest niewątpliwie fazą najprzyjemniejszą :) Nie wiem, jak Ty, ale ja pasjami uwielbiam planować! Realizacja, to już niekiedy niełatwe zderzenie z rzeczywistością. A jak już wszystko gotowe, zrobione i można usiąść z kubkiem herbaty i podziwiać... to ja już się nudzę :) Więc miłego planowania Ci życzę - na pewno będzie pięknie, szczególnie, że główną ozdobą pokoi dziecięcych są zawsze uśmiechnięte buzie naszych maluchów! Dziękuję, że zajrzałaś do mnie. Pozdrawiam, A.

      Usuń
  3. Ten wpis przypomniał mi post u Oli z Fotobloo sprzed dwóch miesięcy: http://fotobloo.blogspot.com/2014/09/wyrabiamy-gust-estetyczny-roczniaka.html :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że się przyłączyłaś :) Dzięki!

      Usuń
  4. Piękne inspiracje. Ja także wolę prostotę, jasną bazę + dodawanie "życia" poprzez dodatki, a mąż wręcz przeciwnie.
    Co do ściany tablicowej, no tego można było się spodziewać. :) Pamiętasz tablice szkolne i ten pył na tej półeczce gdzie leżała kreda lub po prostu na podłodze. Kreda się osypuje, kruszy i już. Taka ona jest. :)
    U nas ten sam problem. Też ciągle z gąbką/ścierką biegam. :) Z tym, że ja także sama "wyżywam się" twórczo i korzystam z tej ściany, więc sprzątam nie tylko po synku, ale i po sobie. :)
    Fajnie tu u Ciebie. Pozwól, że zostanę na dłużej.
    A trafiłam do Ciebie poprzez bloga Karoliny, Żyj Kochaj Twórz.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    Katarynka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo, że do mnie wpadłaś! No i nie wiesz nawet jak się cieszę, że spodobało Ci się u mnie :) Pozdrawiam,
      A.

      Usuń
    2. Z tą nieszczęsną tablicą - fakt - wypadało się domyślić - ale jakoś nie wpadłam na to heh :) Widziałam ostatnio jakąś dizajnerską aranżację, w której taka ściana (i to nie mały fragment, a solidny kawał ściany) znajdowała się w pokoju z kremową wykładziną na podłodze :) No to już po prostu nie może być dobry pomysł!

      Usuń
  5. Pocieszył mnie Twój wpis :) Dzidziuś od pół roku mieszka z nami a jej pokój czeka na urządzenie. A ja oglądam te wszystkie blogi, zachwycam się pięknymi wnętrzami i wzdycham, że za cholerę nie będzie mnie stać na te wszystkie designerskie zabawki i dodatki, na te pastelowe mebelki, półeczki, książeczki, mobile i bujane fotele. Oglądam i zastanawiam się jak Ty, czy w tych pokojach mieszkają naprawdę dzieci? Dzięki Tobie czuję wreszcie, że mogę odpuścić, urządzę więc ten pokój chyba po prostu ładnie i funkcjonalnie, w stonowanych barwach i bez szaleństw z dodatkami, a Nela doda co zechce dorastając :) zobaczymy co z tego wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło przeczytać, że mój wpis poprawił Ci humor :) Tak trzymaj! Nie dajmy się do końca zwariować tej pogoni za dizajnem. Tak jak Ty myślę, że pokój dziecięcy powinien przede wszystkim być ładny, funkcjonalny i pozwalać by dziecko mogło wnieść w swoją przestrzeń coś od siebie - w miarę dorastania. Niekoniecznie musi to być ostatni krzyk mody :) Chociaż można też pozwolić sobie na modne akcenty zrobione, wcale niekoniecznie wysokim kosztem - mi bardzo podoba się wymalowana w Chevrona ściana u Karoliny - zamierzam przenieść ten pomysł na grunt mojej sypialni :) Pozdrawiam, A.

      Usuń
  6. Ależ piękne te inspiracje u Ciebie :) Póki co ja pokoik urządzam dla siebie, bo maluszkowi będzie wszystko jedno ;) Mam nadzieję, że z czasem nie będziemy musiały aż tak bardzo wojować ;) Dołączam do linków i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, że wpadłaś - już pędzę oglądać co u Ciebie ;) Pozdrówki, A.

    OdpowiedzUsuń
  8. Inspiracje pięknie, a Twoje doświadczenia będą dla mnie lekcją. Pokój Gniewka jest teraz zbieraniną kilka przypadkowych mebli. Jest rysunek na ścianie, ale pokój nie jest teraz ładny. Mieszka w nim babcia chłopaków gdy nas odwiedza. G śpi z nami i jakoś urządzanie jego pokoju odkładam na czas jak trochę podrośnie. Inspiracje jednak zbieram, marzenia swoje mam - podobne jak Twoje. Wiem jednak, że G zamiast pościeli w piękny wzór woli taką z postacią z ulubionej bajki:/

    Ściskam i dziękuję za udział w linkowym party!
    Karolina z Żyj Kochaj Twórz

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny słoń :) Pozdrawiam. ps.blog przepiękny od strony graficznej i merytorycznej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam :) A ja tak sobie myślę, że szkoda, że nasi rodzice nie fundowali nam takich ślicznych pokoików w dawnych czasach. I mam nadzieję, że moja córcia doceni kiedyś starania mamy. A Pinterest zdecydowanie ograniczył ilość plastiku w otoczeniu mojej pociechy :) Dom nadal jest torem przeszkód (z porozrzucanych zabawek), ale drewniane koniki i uszyte własnoręcznie szmacianki omija się z większą przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten słoń jest przepiękny! Ja uwielbiam takie proste akcenty w pokojach! Choć skoro córka woli plakaty z barbie to co poradzisz, przecież nie uszczęśliwisz na siłę... wyrosnie z tego wchodząc w etap buntu, kiedy to być może będzie chciała mieć pokój pomalowany cały na czarno ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydawałoby się że szarości w pokoju dziecięce będą ponure a tu jest wspaniałym kolorem, urozmaiconym różnymi ozdóbkami.

    OdpowiedzUsuń
  13. Te pokoje są ładne, ale brakuje mi w nich wystroju okno . Wydaje mi się, że dzieciaki lubią jakieś kolorowe firanki, zasłony, rolety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie polubiłam takie aranżacje z "gołymi" oknami :) Chociaż w pokoju dziecięcym to chyba niepraktyczne... bo jak tu położyć dzieciaki spać o 20:00 gdy latem za oknem jeszcze jasno? Bez zasłon czy rolet ani rusz :)

      Usuń
  14. Bardzo podobają nam się kolorowe propozycje aranżacji pokoju dziecięcego :) Dzieciństwo to wyjątkowy moment - na stonowane kolory przyjdzie jeszcze czas.

    OdpowiedzUsuń