wtorek, 2 września 2014

Zarządzanie mamą w czasie cz. I

Każda mama dobrze wie, że jeśli się chce mieć w domu ugotowane, posprzątane, dzieci zaopiekowane i naprzytulane a do tego jeszcze żeby znaleźć czas na sport czy wyżywanie się artystyczne (nie zapominając rzecz jasna o pracy na etacie) to dobę należy sprytnie rozciągnąć do przynajmniej 30 godzin :D

Jak Wy to robicie? Dajecie radę?

Ja staram się jak mogę:)  Mam też pewne swoje patenty, które pomagają mi organizować życie rodzinne w taki sposób, żeby zostało jeszcze trochę czasu "dla mnie". 

Zasadniczo, to nie ma się co przechwalać - jeden z głównych "patentów" to baaaardzo pomocny mąż :) Tak, mój S. trzeba to przyznać to super koleś - odkurza, myje okna, zmywa, wynosi śmieci i pięknie opiekuje się dziewczynkami. A do tego, co najwspanialsze, wcale nie trzeba go o to prosić! On tak sam z siebie (no szok :) )

Są też patenty całkiem proste - po prostu niektórych rzeczy nie robię :) Np. prasowanie - ograniczyłam do minimum. Jakoś bardzo mi to nie przeszkadza. Prasuję tylko od czasu do czasu koszule męża. Polówki często prasuje sobie sam. Lubię też przeprasować byle jak pościel - wydaje mi się, że dłużej zachowuje świeżość - ale to nie zawsze i nie załamuję rąk kiedy brakuje mi na to czasu.

Mam też swoje, niekoniecznie super odkrywcze, sposoby na zakupy, gotowanie czy utrzymanie porządku, ale o tym później.

Tymczasem, póki mała Z. grzecznie śpi, prędziutko biorę się za zamówienie półproduktów do robienia biżuterii. O tak! To moje nowe wyzwanie - dam Wam znać jak mi pójdzie :)

A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz