poniedziałek, 15 września 2014

Z przemyśleń małej M.

Zawsze żałuję, że nie mam możliwości rejestracji i zapisywania różnych przemyśleń mojej małej M. Próbowałam kiedyś chodzić z notesikiem i spisywać na bieżąco różne jej fajne teksty, pomysły, uwagi ale umówmy się - na dłuższą metę to nie da rady, tym bardziej, że takie napady twórczych przemyśleń mają zazwyczaj miejsce w sytuacjach, w których trudno o notes i spokojną chwilę do notowania. Myślałam o nagrywaniu naszych rozmów - ale zawsze zanim się zorientuję i zadobędę "dyktafon" to jest już za późno. Poza tym nie chcę by pościg za fajnymi tekstami zabił spontaniczność naszych pogawędek.

No ale coś tam w pamięci zawsze utkwi. I chciałabym właśnie te zapamiętane wyjątki dziecięcego słowotoku spisywać i po latach móc się nimi cieszyć :)

Nie wszystkie nadają się do publicznej informacji - jak na przykład przemyślenia o owłosieniu intymnym poszczególnych członków rodziny :) Bezcenne - to fakt :) Ale nader prywatne. No chyba, że dojrzeję kiedyś do tak głębokiego internetowego ekshibicjonizmu, ale to raczej mało prawdopodobne!

Najstarsze z zapamiętanych... rasistowsko:

Mała M. miała wtedy niecałe dwa latka. Nie potrafiła jeszcze rozróżniać i nazywać kolorów.
Z mamą na zakupach, widzi przy regałach ze słodyczami czarnoskórego mężczyznę.
Mała M - najpierw patrzy się natarczywie, w końcu, donośnym dziecięcym głosem oznajmia odkrycie: Mamusiu! Ten pan jest rózowy!
Na nieszczęście mama i Mała M. ponownie spotykają tego Pana przy kasach. 
Mała M - nadal patrzy się natarczywie. I kontynuuje swoją myśl z miną pełną dezaprobaty czy wręcz obrzydzenia: Mamusiu, wies co? Nie lubię rózowych!

A z dzisiaj, finansowo-lingwistycznie:

Rozmawiamy z mężem o tym jak powinnam poprosić w pracy o podwyżkę. Mała M. przysłuchuje się i usilnie próbuje się wtrącić. W końcu dopuszczamy ją do głosu:
- Mamo! No przecież nie mówi się podwyżka tylko podstawka!

Mój mądry czterolatek :)

A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz