wtorek, 9 września 2014

Let's get it started! Szyjemy!

Szał i szok! Zagościł u mnie Singer :) Niespodzianie.
Poprosiłam niedawno teściową czy nie nauczyłaby mnie szyć na maszynie i czy nie mogłabym pożyczyć jej maszyny na jakiś czas. Zgodziła się. Ale zanim przyszło co do czego, w Lidlu ukazał się Singerek :) i teściowe wespół w zespół z moim S. zmówili się i kupili mi go w prezencie bardzo-przed-bożonarodzeniowym.
Juppi!

No ale radość radością, a tu trzeba szyć! Kłopot mój polega na tym, że w moim domu rodzinnym tradycji szyciowych było brak. Moja mama opierała się nawet przed przyszywaniem odprutych guzików.

Więc maszyna to dla mnie urządzenie-zagadka.

A, że lubię zagadki, dzisiaj, jak tylko mała Z. poszła drzemać, ja zabrałam się do dzieła. Wpadłam w szał tworzenia! Którego efekty, jak się później miało okazać, były dość mizerne :)

Poćwiczyłam chwilę różne ściegi na skrawkach materiałów. Ale potem, zaświtała mi myśl - co będę tak na pusto ćwiczyć? Uszyję coś prostego! Padło na woreczek - taki ze ściąganym sznureczkiem u góry. Ot taka wprawka. Bez linijki, żelazka, z byle jakich skrawków tak - na szybko. Uznałam, że to tak banalna rzecz, że w 15 minut sobie z tym poradzę.

"You stupid woman!" rzekłby klasyk. 

Nie wiem czy mogłam się bardziej pomylić. Nie dość powiedzieć, że woreczek mój pruć i przeszywać musiałam 2 razy. To jeszcze finalnie i tak wyszedł bez tunelu, bo musiałabym pruć jeszcze raz całą "pracę":D Na domiar złego, na koniec dla poprawienia jego mizernej kondycji przeprasowałam go żelazkiem i ... połowa nici się stopiła (ja nie wiem co to za nici były, help?). I oto mamy obraz nędzy i rozpaczy:


Ale, jeśli mam być szczera - i tak byłam dumna. Mój pierwszy uszytek :)

Przyznam, że do tej pory, kiedy oglądałam na blogach tutoriale typu: jak uszyć igielnik, jak uszyć woreczek czy jak uszyć poduszkę...to kompletnie nie rozumiałam o co chodzi. A w czym to problem? Cóż to za dokonanie uszyć woreczek?

A otóż wiem już, że to challenge nie lada:)

Jutro mykam do piwnicy w poszukiwaniu starych niechcianych obrusów. Będą kolejne "dzieła" :)

Z rozpędu twórczego wzięłam się nawet za przygotowanie podrysu do nowej akwareli... która zapewne podzieli sukces wiekopomnego woreczka, ale tym pochwalę się innym razem :)

A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz