piątek, 12 września 2014

Kolejne debiuty - biżuteryjnie

Chwytam wszystkie sroki za ogon. Nie wiem czy to dobrze, ale przynajmniej mam dużo uciechy.
Wczoraj był dzień biżuteryjny. Podobało mi się :)

Ogólnie z tą biżuterią to sporo trudu przyniosły mi pierwsze zakupy.  Półprodukty kupowałam przez Internet, ale próbowałam usilnie zrobić to jakoś tak, żeby wszystko zamówić w jednym sklepie, tak by nie płacić kilka razy za wysyłkę. Ale się nie dało. Ostatecznie nakupowałam chyba w 4 różnych sklepach/hurtowniach internetowych.

Kolejny kłopot polegał na tym, że nie wiedziałam jakiej jakości produkty kupować. Srebrne? Posrebrzane? Bigle najprostsze, najtańsze, czy solidne angielskie? Nie wiem czy zrobiłam mądrze, ale w większości postawiłam jednak na lepsze półprodukty - kamienie naturalne, srebro itp. Wiem, że z początku pewnie sporo się zmarnuje, ale chciałam, żeby to była taka biżuteria, którą będę nosiła z ochotą. W sklepie nigdy nie kupiłabym posrebrzanych kolczyków. Więc robię tak, żeby miło było mi nosić moje "wyroby" i żeby bez wstydu móc obdarowywać rodzinę i przyjaciół, a co!  :) Wyjątek zrobiłam dla drucików do wire-wrapping - kupiłam miedziane posrebrzane, bo przypuszczam, że tu będą spore straty!

Choć to fakt - zapłaciłam jak za zboże... dobrze że mój S. nie zagląda mi na konto, bo by się załamał :)

No i kłopt ogromny w wyborze - co kupić?! Sklepy są tak bogato zaopatrzone, że nie wiedomo na co się zdecydować. Wszystko wydaje się tanie, ale jak szczodrze nawrzuca się do koszyka, to zaskoczenie przy kasie - murowane.
Kłopot w wyborze wielkości produktów - rozmiaru kamieni, przekładek, grubości drucików i szpilek, długości szpilek. Nabrałam w ciemno. Po prostu kupowałam niewielkie ilości z różnego rodzaju, tak dla sprawdzenia co się przyda a co nie. Część zakupów poodsyłałam. Ogółem całe zaopatrzanie zajęło mi ok tygodnia! (a myślałam, że to tak szast prast jeden wieczór). I już wiem, że niektórych rzeczy będzie mi brakować a niektóre zalegną w szufladzie na długo.
Ale kolejne zakupy na pewno pójdą łatwiej:)

Jeszcze wszystkie zamówienia nie spłynęły, ale nie mogłam się doczekać i wczoraj zmontowałam pierwszy zestawik. Bardzo posty - ale w prostocie siła, szyk i elegancja! :) Tak to sobie tłumaczę :)
Bransoletka miała mieć klasyczne zapięcie z łańcuszkiem przedłużką, ale nie miałam końcówek w odpowiednim rozmiarze. Zamierzam to jeszcze poprawić, chociaż taka też jest fajna.

Oto efekty mojej pracy:

Jadeit, Agat biały, srebro oksydowane, rzemień naturalny
Kolejnym wyzwaniem było zrobienie zdjęć. Ale chyba nie wyszło najgorzej?

A.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz