środa, 17 września 2014

Bauagany w wire-wrapping - czyli jak tego nie robić

Za mną kolejny wieczór zabawy z wire-wrapping. To jednak wciągające diabelstwo :) Maszyna do szycia, akwarele, wszystko leży odłogiem a ja plotę i plotę.

Dziś chciałam podzielić się moimi negatywnymi doświadczeniami i błędami, które może innym początkującym wydadzą się pomocne.

Zakupy

Już na tym etapie narobiłam dużo błędów. Przede wszystkim nie należy na siłę wyszukiwać najtańszych półproduktów. Sknerstwo nie popłaca :) Nie przypuszczałam, że mogą być takie różnice w jakości np. kamieni. Niestety z większości zakupów na Allegro, gdzie głównym kryterium wyboru sprzedającego była niska cena, jestem niezadowolona:( Kamienie są bardzo nieregularne, często pokruszone, mają źle wywiercone dziurki. Do niczego! A za darmo nie były :(
Fajne zakupy zrobiłam np. w sklepach kadoro.pl, skarbynatury.pl czy 925.pl

No i rzecz wydawałoby się oczywista - trzeba bardzo dokładnie zwracać uwagę w opisie przedmiotów na ich wymiary! Najlepiej na początku zakupy robić z linijką w ręku, żeby łatwiej wyobrazić sobie jak wybrany przez nas produkt będzie wyglądał. Niby prosta rzecz ale ja się w kilku wypadkach porządnie zdziwiłam :)

I jednak na początek lepiej się zdecydować czy kupujemy półfabrykaty srebrne czy posrebrzane i ograniczyć się do jednej z tych dwóch opcji. Tylko bigle do kolczyków warto kupić srebrne, niezależnie od tego, że pozostałe elementy wybrałyśmy posrebrzane. Jeśli mieszamy, to w rezultacie należałoby wszystkiego nakupować podwójnie a to bardzo podnosi koszty całej zabawy (o właśnie ja tak zrobiłam heh). Szkoda też wykorzystywać np. srebrne kulki czy przekładki do kolczyków, które całe wykonane są z elementów posrebrzanych - to trochę wyrzucanie pieniędzy (o właśnie ja tak teraz muszę robić :)).

Druciki

Kupiłam trzy grubości 0,8mm, 0,6mm i 0,4 mm. To był dobry wybór! A przestroga ma dotyczyć szatańskiego drucika 0,4 mm. Trzymajcie go w ryzach! Paskudnie się plącze. Najlepiej trzymać go w zwoju zabezpieczonym taśmą klejącą, żeby się nie nabałaganił. Wystarczy bowiem moment nieuwagi i mamy takie coś:


Rozplątywałam go pół wieczoru :)

Szczypce

No z tym mam właśnie kłopot. Nie kupiłam sobie jeszcze szczypiec okrągłych, a to chyba najbardziej potrzebne i przydatne narzędzie. Od tego trzeba zacząć! Z kolei ze szczypiec tnących mogłam na początku zrezygnować i pożyczyć takie ze skrzynki narzędziowej męża - nadają się równie dobrze.
Ale kłopot nie na tym polega, a na ich wykorzystaniu. Są bardzo pomocne przy trzymaniu drucianych elementów czy doginaniu niesfornych drucików, ale paskudnie przy tym niszczą sam drucik. Mimo, że staram się być delikatna, zostawiają na nim wyraźne uszkodzenia :( Nie wiem, czy ja coś źle robię?

Projekt

O to rzecz jest kluczowa. Spontan to chyba raczej dla początkujących się nie nadaje :) Wire-wrapping to technika, w której trzeba trochę pomyśleć. Zastanowić się jak powinien biec drucik, w którym miejscu zacząć oplatanie itp. Najlepiej na początek narysować sobie taki kolczyk. Można do rysunku przymierzyć kamienie, które chcemy wpleść, żeby ocenić czy się zmieszczą, w jakiej konfiguracji je ułożyć. Pomoże to też dobrać rozmiar ramy do wybranych koralików.

Oplatanie

No to po prostu wymaga wprawy. Ale można sobie pomóc zdrowym rozsądkiem i planowaniem kolejnych kroków. Bardzo ważny jest etap projektu - to naprawdę ułatwi pracę. Jeżeli wykonywany przez nas przedmiot składa się z kilku elementów - zawijasków połączonych ze sobą - dobrze je połączyć najpóźniej jak to możliwe. Ja, robiąc zawieszkę z wczorajszego postu, najpierw posczepiałam wszystkie elementy i dopiero zaczęłam oplatać. Bardzo mi to utrudniło pracę - było ciasno, mało miejsca do przeprowadzania drucika. Musiałam wszystko rozłączyć, każdy element opleść z osobna i dopiero potem połączyć je ze sobą.
Trzeba też pamiętać o tym, żeby na bieżąco prostować drucik służący nam do oplatania przesuwając po nim zaciśnięte palce. Jeśli zanadto się poplącze, ryzykujemy, że się ułamie, a dosztukowywanie nie przynosi dobrych efektów.

To takie moje pierwsze przemyślenia, na gorąco :) Trochę się już tych drucików namarnowałam!

A oto efekty dzisiejszej pracy. 
Komplet bransoletka i kolczyki. Tak bardziej wyjściowo :)

drucik posrebrzany, agat fasetowany, cytryn sopel, rzemień w metalicznym odcieniu
I jeszcze jedne, moje ulubione:

Agat crackle 10 mm, drucik posrebrzany, srebrne bigle i przywieszka


A.

1 komentarz:

  1. equilling.blogspot.ch21 października 2015 12:37

    Piekne zawijaski :)
    Dziekuje za cenne rady i zycze nieustajacej weny :)
    Pozdrawiam
    Ela

    OdpowiedzUsuń