piątek, 29 sierpnia 2014

Gonię czas

Dzisiaj pomyślałam sobie o tym, jak zmienia się nasze postrzeganie czasu w miarę upływu lat. Dla mojej czteroletniej M. godzina wydaje się czasami trwać całe wieki. Ja sama pamiętam jak pomału i spokojnie snuły się lata spędzone w podstawówce. Dwumiesięczne wakacje - mnóstwo czasu na przygody! A potem, coraz gorzej. Liceum, śmignęło nawet nie wiem kiedy. Studia, to już nawet nie warto wspominać. A teraz? Nie, żebym narzekała, ale jakoś tak nagle mam 30 lat, dwójkę dzieci, dom, pracę, męża. Nie wiem jak to się stało. Czasem mam wrażenie, że przecież ciągle jestem dzieckiem i mam w głowie pstro.

No i tak, te ponure dość rozważania wzbudziły we mnie kiełkujące ziarenko motywacji. Skoro ostatnie 10 lat tak szybko uciekło, to strach pomyśleć jak szybko zleci kolejna dziesiątka!

No nie! To trzeba działać! 

Korzystać z życia, czerpać pełnymi garściami, cieszyć się z macierzyństwa, spełniać marzenia. A nie tylko biec nieustannie z punktu A do punktu B, odhaczać zadania na liście "must-do". A co z moją listą "want-to-do"?!

Tyle rzeczy zawsze chciałam zrobić. Malować, szyć, tworzyć. Tyle rzeczy mnie interesuje. Wnętrza, kuchnia, sport, podróże. I zawsze brakowało pewności siebie, odwagi, systematyczności. Ale dość z tym! Mam nadzieję, że ten blog będzie moją motywacją. Może też tą moją motywacją uda mi się jakąś inną zabieganą mamę zarazić. A może będę mogła liczyć na Wasze wsparcie. Jeśli nie spróbuję, to mogę być pewna, że nic się w moim życiu już nie zmieni i nie wydarzy. Teraz jest dla mnie dobry czas - urlop macierzyński - to chyba najbardziej twórczy moment w życiu kobiety :) Tak, czy inaczej, nie zamierzam już na nic czekać. Urodziłam przecież dwójkę dzieci. Ja sobie nie poradzę? :) nie ma takiej opcji.

A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz